środa, 28 września 2016

Wzorzec metra

Szukamy podobieństw w naszych dzieciach, potomkach... po kim dziedziczy kolor oczu czy łysinę ciemieniową, dołeczki w policzkach... Po kim ma taką pasję do gry na instrumentach, zamiłowania sportowe i sprawność... Gdzie należy szukać źródeł trudności jej czy jego w koncentracji czy problemów z zapamiętywaniem. Szukamy przyczyn, badamy możliwości, określamy potencjał.
Analizując, diagnozując zapominamy pokazać dziecku jak zakwitają drzewa, czym róznią się wiosenne kwiaty od siebie, nauczyć odgłosów i powiązań ptaków - z ich wyglądem oraz wydawanymi odgłosami. Osłuchać z muzyką, nauczyć wrażliwego odbioru sztuki, muzyki...

Często nie zajmujemy się tym co jest, co "tu i teraz", co mamy... ale szukamy przyczyn tego, dlaczego nie posiadamy, nie dano nam czegoś zupełnie innego... Przeciwnego, różnego od.... Potencjał, nowość, odmienność - potencjalnie inni... różni!

Oczywiście że tak, że takie założenie powinno nam przyświecać. Taką rzeczywistość powinniśmy brać za prawdziwą, jedyną i właściwą zwykłemu, ludzkiemu życiu. I tę szczególną właściwość naszych genów i różnych ich kompilacji, połączeń tych naszych białek w coraz to nowe łańcuchy, akceptować mimo wszystko...

Te nasz różnice, to najcenniejsze co mamy. Nasze cechy nie mogą być tożsame, takie same. Nie jesteśmy wcale jak wzorzec metra złożony w zamknięciu, w skrzyni - niedaleko Paryża po to tylko, by się móc zestawiać jako jednostki - odnosić do siebie - jeden do drugiego - i porównywać. By "dorównywać sobie" lub też "szyć kolejnych ludzi" na jakąś jedną, powtarzalną miarę.

Jednego rozciągać a innego skracać do jakiegoś hipotetycznego wymiaru... 

Kiedy zaakceptujemy różnice, powoli zaakceptujemy niedoskonałości, takich siebie samych jak jesteśmy. Powoli też zaakceptujemy słabość, chorobę, komplikacje, wyjątkowe i bardzo rzadkie cechy, uszkodzenia w obszarze chromosomalnym, wreszcie - prawo do ich dziedziczenia.

Zakusy ludzkie, aby wszystko poukładać i zaplanować, kontrolować, mieć wpływ na (...) kolejne sfery życia, zmieniać... jest dziwna. I trudna do przerwania, i wręcz niemożliwa lub choćby niełatwa do zapanowania. Ot, taka pokusa bycia namiastką boga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz