Staje się wygodna, nie trzeba jej zbyt wnikliwie analizować, wchodzić w sytuację i zatracać w empatii. Krótko, rzeczowo i na temat... Wręcz - zadaniowo.
Tak, lęk oraz frustracja są pewną pułapką... Ale to agresywna i bezrefleksyjna postawa zbiera na co dzień żniwo. To "coś" rozbija rodzinę, wspólnotę krwi ale i inne grupy. Nie ma już celu, który jednoczy siły. Który uszlachetnia, spaja, wzmacnia. Są pojedyncze, incydentalne zadania. Taka zmiana powoduje, że nie podejmujemy wspólnych działań wzmacniając jedni - drugich. Doświadczenie rosnących trudności w porozumiewaniu się, kłótni i konkurencji - utrwalają w nas samych poczucie, jak niewiele już możemy wspólnie. Jak trudno dogadać się. Do czego doprowadziłby brak determinacji i podporządkowania, brak współpracy np. sforę wilków - watahę w środku zimy??? Ta świadomość, że nic sami nie zdziałamy, skazuje nas na psychologiczną i społeczną śmierć, na niebyt. Wszystko nas zaskakuje, a cała rzeczywistość rozpada się na naszych oczach i przygniata swym ciężarem...
Najgorsze jest to, czego dokonujemy w myśleniu. Reinterpretacja - ściśle określona. Według przepisu... Usprawiedliwienie tego, co nie jest rozwojowe... Czasem wręcz mówimy, że ta cecha drapieżcy - jest "cenna" na pewnym stanowisku, w jakimś zawodzie, że jest świadectwem mocy. I tu uwaga.... Tak, cechuje życie, ale tylko samotnika. Strzelca. Snajpera.
Dajemy w ten sposób siłę temu, co nas umartwia, jest kostyczne i brutalne. I pozwalamy trwać i umacniać się w naszym codziennym życiu i w relacjach, otaczającej nas - pewnej patologii.
Nazywamy normą lub korzystnym to, co rozbija. Co niszczy jedność.
Naszym chlebem codziennym ma być trwanie w dyskomforcie i cierpieniu.
Agresja kwitnie!!! Mnożą się współcześni konkwistadorzy.
Agresję wzmacniamy, sami dając przyzwolenie na nią.
Kojarzy nam się z sukcesem. Z lepszym wynikiem i z niezależnością.
Ale też - z wyścigiem szczurów. Nieliczeniem się z drugim człowiekiem, jego stanem i wrażliwością, stratą czy z jego wartościami.
Niszczenie innych osób, tak - konkurencja, stosowanie pułapek i podpuszczanie innych, by poprawić swoją pozycję i samopoczucie. To wszystko staje się tylko formą "terapii naszych niedoskonałości". Zasłoną dymną...
Uważajmy, aby nasza własna nonszalancja i nieświadomość tego, jak bycie agresywnym i uszczypliwym jest zagrożeniem nie oszukały nas. A rodząca się w nas frustracja nie zwiodła nas jak pawi ogon, zwalniając tym samym, od wszelkiej odpowiedzialności...
Zamiast radzenia sobie ze złością i rozpoznawania lęku w sytuacji która nas niszczy, pracy z przekonaniami oraz zmiany poznawczej, modyfikacji swojego nastawienia i motywacji, korekty zachowań - ich kierunku i siły, częściej oddajemy się temu, co wynika ze zwierzęcej natury. Głęboko tkwiącej w nas, ale nie do końca nas definiującej.
Gdzie jest zysk z takiej sytuacji??? Dać upust niewygodzie, trudności i ulec napięciu, z jakim nie nauczona jestem poradzić sobie w społecznie akceptowany sposób. Uwalniać, nie rozumiejąc. Nie przekładać swojej tendencji na aktywność, działania prospołeczne lub obronę słabszych. Twórczość artystyczną czy literacką. Zainteresowania, pasje i wizje. Sport...