Całą sobą, od stóp do głowy...
Całe wrastają w tę miłość, ogarniają ją nie tylko osobę ale jej rzeczywistość, otoczenie i świat....
Kiedy matka daje szansę, daje ją kolejny raz i jeszcze jedną - na zapas... deklaruje, owszem, że nie wytrzyma tego znów i jeszcze jeden raz - ale też kolejny raz otwiera się na możliwość zmiany... Jej serce i nadzieja rosną raczej, niż maleją...
Tak wielka jest radość gdy cierpliwość, ofiarowany czas i gorąca miłość zostaje nagrodzona.
Podobnie jest ze stratą, śmiercią i jej przeżywaniem...
Gdy ktoś bliski jej sercu umiera, gdy matka traci swe dziecko, umiera też jej fragment serca. Nie całe, bo jeszcze tak wiele jest do ukochania, do zaopiekowania się - do wykonania.
Przez jakiś czas nie czuje nic, potem jest bólem. Kiedy matka załamuje się, jest w rozpaczy i trafia w pustkę - jest bólem całą sobą - ten ból rośnie aż w niebo. A z nią całe niebo płacze deszczem...
Matki są więc potrzebne i po to, by nas grzało słońce miłości i świeciło nad całym światem ale też po to, by mógł spaść deszcz - przepełniony i zasilany łzami matek.
Bez matek więc ani nie ma życia, ani pogody - ani niepogody.
Ani ciepła nie ma - ani chłodu po ich odejściu.
Warto być matką, dla takich wszelkich chwil... na wszelki i na każdy ludzki przypadek...
Kochajcie swoje mamy, warto dodawać im sił... nie szczędźcie słów i czasu swoim mamom.... Trzeba też by i one usłyszały zwielokrotnione: kocham cię!!!
Tak codziennie, tak po prostu...
(z okazji dnia Matki, i nie tylko z tej okazji.... 26.05.2019 r.)

