poniedziałek, 23 września 2019

Coach na cały etat

Coach to bratnia dusza, profesjonalista - nie tylko trener osobisty. 
Ktoś, kto więcej rozumie i kto bardziej wspiera, niż wyręcza. 
Działa z szacunkiem dla osoby. Dla człowieka.

Można się przed nim otworzyć.
Można stworzyć listę przeszkód, ale niekoniecznie je wszystkie wyeliminować. Warto przecież znać i rozumieć ograniczenia, niekoniecznie pokonać wszystkie. Analizować na co dzień pułapki, i to, dlaczego jest nam tak trudno konfrontować się z trudnościami. Można też zdecydowanie zareagować na to, co przynosi nam każdy dzień. Stanąć w gotowości... Podjąć się zmiany wewnętrznej - nastawienia i myślenia. Postawy.

Coach jako osoba dookreślona, wyrazista ale bez cech autorytarnych, bez konieczności samorealizacji i podkreślania tylko swoich zasług jest tym, kogo poszukujemy wtedy, gdy gubimy się w natłoku trudności. W codzienności jaka przytłacza szarością, chaosem ale i nadmiarem. 


Gdy przestajemy wierzyć w siebie, swoją wartość. 
Gdy nie doceniamy tego, co potrafimy osiągnąć. 
Gdy nie wybaczamy sobie potknięć. 
Nie dajemy sobie miejsca na słabsze dni, na popełniane błędy. 
Jesteśmy spięci i nadmiernie krytyczni wobec siebie samych. 
Spinamy się na maksa w wysiłku, pracy i trudzie, a owoce tego - żadne.
Wysilamy się aby złapać oddech i wyrównać krok...



Coach pomaga rozumieć i w pozytywny sposób spojrzeć na siebie. 
Uczynić możliwym to co niewykonalne - przez pryzmat siły i potencjału, zasobów, sukcesu klienta. Warto wspomnieć o naturalnej grupie wsparcia - rodzinie i przyjaciołach, jeśli ich posiadasz. On rzuci światło na zasoby, zachęci by z nich korzystać. 
Samotność jest wrogiem - wtedy opieramy się często na wartościach, poszukujemy stabilizacji, korzeni czy fundamentu - wracamy do relacji z Bogiem, absolutem, z wartościami jakie nas konstytuują. Wspominamy typową dla nas walkę o ideały czy też naszą pracę "dla innych"... Drogi naszego rozwoju czy zmiany. Spacery i wyścigi... Nasze dotychczasowe poszukiwania, miejsca i podróże, ludzi i przeczytane książki...
 
Z pomocą coacha odkrywamy to, co w nas jest, a zarosło brudem lub chwastem, czy mchem starości i zapomnienia... Co było źródłem energii, kosmicznym paliwem - światłem w naszej lampie - co dawało nam długo siłę by żyć, tworzyć, płonąć - a nie tylko spalać się... 
Szukamy głębiej. 
Nie tu, gdzie węgiel brunatny, gdzie tylko glina.... Poszukajmy razem "wody żywej" w studni głębinowej jaką jesteśmy - nie na 120 m głębokości, ale czasem na 300-350... Wydobywamy, odkrywamy i oczyszczamy - na nowo... Dajemy innym siebie, czasem tak właśnie - jak wodę.

Coach zagląda głębiej w człowieka, tam szuka. Odkrywa to, co dawno nieużywane.  Pomysłowość czy kreatywności, na jakiej położyła się warstwa kurzu... 

Szczególną cechą takich ludzi jest szacunek dla osoby, jaką przychodzi mu wesprzeć, bo wie, że życie nie zawsze rozpieszcza i nie tylko nagradza... 

Ważną cechą jego pracy z człowiekiem potrzebującym czasowego nabrania sił i przywrócenia potencjału ale i - zdrowym podejściem w relacji - jest ustalenie (wspólne) i respektowanie granic (też wspólne). Tym samym - respektowanie wartości jakimi się kierujemy w życiu - na co dzień. To szacunek dla osoby, jej zasad i norm, dbałość o nieprzekraczanie cudzych granic. By nie wykonywała zadań wbrew sobie... Temu co stanowi jej kręgosłup.

Delikatność - obowiązuje obie strony, ale nie oznacza wcale braku zdecydowania... 
Nie unikanie czy też wycofywanie się są celem - samym w sobie, ale traktowanie swoich praw i zasad na równi z innymi ludźmi. Nauczenie się tego, przećwiczenie takiego podejścia. Wtedy uczymy się szacunku. Wchodzi nam w krew...
 
Z tego też wypływa późniejsza dyscyplina (samodyscyplina) i w tym kryje się wytrwałość w realizacji oraz nasza gotowość do konfrontacji. W różnych sferach. Nie walki, lecz konfrontowania siebie z innymi, ze światem, stawiania czoła wyzwaniom... 
Wszystko to coach realizuje przy zachowaniu maksymalnej ostrożności i stałej wrażliwości. Minimalizując szkody dla siebie, klientów i innych osób z otoczenia...

Warto współpracować i współtworzyć aktywnie swój codzienny plan - plan pracy nad sobą, plan osobistej zmiany... 

Wtedy też nikt nie powie, że uczynił coś "za nas" i "dla nas". 
Nigdy też niczego o nas - bez nas.  

środa, 11 września 2019

Ogrom miłości rodziców

Mnóstwo dzieciaków zaczęło z początkiem września szkołę. Same w nowym miejscu, samotne i skazane na samodzielność. Nowe miejsce, nowi ludzie, koledzy i koleżanki. Realizacja nie tylko swoich aspiracji - często dzielimy z rodzicami nasze marzenia. Bywa - że realizujemy te, nie do końca nasze. Ze strachem, niepewnością czy obawą o powodzenie.

Czas na kolejny życiowy eksperyment. 
Czas na coś nowego, sprawdzenie się w sytuacji jaka nas - niewątpliwie - często zaskakuje... Na zmianę...

Dziecko pragnie być wspierane, a nie wyręczane. O tym musimy pamiętać. Nie zastąpimy go w jego wyborach, w jego decyzjach, w odpowiedzialności, w działaniu - żadnej aktywności. Warto być szansą lub nadzieją w momentach trudnych lub wysokiego ryzyka. 



Rodzic - to rola na całe życie. Ale jej dynamika zmienia się. Nasze potrzeby i pojawiające się równolegle pragnienia dziecka, jego wymagania - szybko zmieniają się. 

Malutkie dziecko wymaga innego wsparcia i troski, takiej podstawowej, fundamentalnej dla przeżycia i istnienia. Potrzeba troskliwego tulenia, karmienia czy przewijania, to przecież krótki czas. Potem uczymy się współpracy i funkcjonowania w szerszym gronie.

Nasza opieka nad dziećmi ma więc zmienny charakter i warto podchodzić do tego w naturalny sposób. Jesteśmy przy nim tylko przez pewien czas... 

Warto o tym pamiętać by nie odebrać dziecku autonomii. 
By nasze jednostkowe granice nie zlały się tworząc jakiś abstrakcyjny organizm.

Nawet w rodzinie role są podzielone, dookreślone. Każdy więc ma szansę na zaistnienie, spełnienie się, bycie potrzebnym, realizację marzeń. 
Jest czas na ryzyko, na nowe doznania. 
Budowanie planów - kroki o dużym ryzyku, bycie radością i nadzieją - dla siebie i innych. Rodzina? Tak...