środa, 16 czerwca 2021

Poza horyzont

Bazą dla rozwoju są pasje i zainteresowania, to one skłaniają nas do planowania, głębokiego poznawania, poszukiwania jak i wyboru spośród otaczających nas osób - podobnych pasjonatów.

Mówimy wtedy, że sięgamy poza horyzont - symbolicznie oczywiście, że patrzymy i podążamy gdzieś dalej. Że nie stawiamy żadnych barier, nie tworzymy przeszkód - nie mówimy wtedy - niemożliwe... tego się nie da zrobić, dłużej nie podołam.

Po pierwsze, zawsze jest ktoś kto mnie wspiera, kibicuje, wierzy we mnie.

Po drugie - bywa, że dana osoba jest przy moim boku, podziela aktywność lub realizujemy ją razem. Od marzenia i planowania aż do samej realizacji. Czasem - jest to grupa ludzi.

Po trzecie - wytrwałości uczą mnie małe, poprzednie sukcesy, a porażki, pokazują jak pięknie podnosiłem się i zwyciężałem przeciwności losu. Ile jestem wart, co mnie prowadzi, czy jestem wytrwały w dążeniach. Osiągnięte zaś cele - są dowodem, że było warto.

Gdy oddalam się od codziennych i wiejących nudą przyzwyczajeń, jeszcze bardziej czuję się w bliskości z niebem, bliżej raju, gwiazd. 

Stąd ten sentyment, ta pasja - ciągle zyskuje niewyczerpalne paliwo...




Warto pamiętać, że to właśnie trudności mijają, one odchodzą w niepamięć a wzmacnia nas to, co zobaczyliśmy, przeżyliśmy, czego wspólnie doświadczyliśmy, co przeszliśmy zwycięsko - to nasz zysk. To właśnie - możemy innym przekazać i nauczyć: "nie rezygnowania" z marzeń, ideałów. 

Odważnego zabierania głosu i tworzenia czegoś, o walorze nowości. 

Czynienia sobie jakiegoś skrawka ziemi i świata, naprawdę - poddanym.          

środa, 9 czerwca 2021

Własnymi siłami

 Każdy chciałby ze swoim życiem się mierzyć, wziąć je za bary i wygrać w zawodach na przeciążanie, napinanie mięśni, dźwiganie ciężarów. Poczuć satysfakcję z tego, ile osiąga sam, w pojedynkę. Zostać człowiekiem roku czy dekady w tej walce.

Wydaje nam się że przez naturę zostaliśmy wyposażeni we wszystko, posiedliśmy wiedzę i umiejętności potrzebne do życia oraz zwyciężania, i że jesteśmy prawdziwie "wybrani", że w ten sposób obdarowani supermocami, jesteśmy po prostu wyjątkowi - ponadczasowi.

W takim złudzeniu wychowują nas szczególnie matki całując czoło i rany na paluszku, na kolanie. Dbając o najmniejsze zranienia. Matki kochają ten rodzaj troski i same starają się być balsamem na duszę... Potem, gdy ich zabraknie - czegoś takiego szukamy w rzeczywistości. Skupiamy się na "zapasowej", tej bezpiecznej kwiecistej spódnicy, jaka dawała ciepło, koiła łzy, była asekuracją i drogą ucieczki. Mamy jakąś zaczarowaną i wizję, i potrzebę. Bardzo głęboko uwewnętrznioną...

Tak naprawdę poddani jesteśmy prawu natury, jak jeden człowiek. Odczuwamy i upał i mróz, i głód czy pragnienie bardzo podobnie. Pracując nad sobą stajemy się ciut mniej wrażliwi, ale w samotności dochodzi do nas (dociera do wnętrza, wpuszczamy ją), jedna z prawd. Człowiek jest stworzeniem, nie stwórcą. Z nim - może więcej - w nim, osiąga pełnię. A bez niego - znika w toni historii a nawet pamięć o nim jest krucha i ulotna...

Jeśli chcemy się mierzyć z czasem i ogromem żywiołów, świata zwierząt i przyrody ożywionej i nieożywionej, wszelką energią rzek i mórz, siłą wody i wszelkich zjawisk fizycznych, ruchem planet, czy zimnym światłem gwiazd - popatrzmy na tę naszą kruchość i niemoc... Żyjąc tu, na ziemi, nie ruszyliśmy się jeszcze prawie o krok. Tkwimy w dziwnych relacjach, w naszym bałaganie... czasem czyniąc to życie innym - trudniejsze, niemożliwe, pełne bólu i nieszczęścia. 

Dlatego, powtarzajmy sobie codziennie prawdę o swojej niemocy. Nie o wyjątkowości... Bo moc tkwi zupełnie gdzie indziej, często nie mamy jej w mięśniach - a w głowie. W naszej psychice. W naszych sercach.


Początki winnicy w Korzkwi, pod Krakowem

Zmieniając siebie i pracując nad rozwojem potencjału i uzdolnień, kształcąc się dla innych a nie tylko dla siebie, troszcząc się wzajemnie o innych, o członków rodziny i zupełnie obcych sobie ludzi (jak lekarz, pielęgniarka to czynią) uczynimy daleko więcej.... Biorąc się za siebie, wspierając innych jesteśmy w stanie uczynić więcej niż jeden krok. 

I nie będzie to ucieczka, a wspólna sprawa, lepsza - przemiana, wspólne wzrastanie czy budowanie.