poniedziałek, 16 marca 2020

O ryzyku depresji

Życie i pierwsze relacje czyli cała prawda o początkach ludzkich więzi... 

Skąd depresje i samobójstwa?

#Co zrobić, by uchronić dziecko depresją?

Jak je wychowywać, ażeby było szczęśliwe, dobre i pogodne. By rosło na dobrego człowieka i było pewne siebie? Tak normalnie, a nie chorobliwie - by uwierzyło we własne siły i własne zasoby. I aby być pewnym (pewnymi tego rodzicami), że działamy, funkcjonujemy dla dobra dziecka i jesteśmy pozytywni. Wszystko zaczyna się od pierwszych dni naszego życia. 

Urodzeni - i co potem, a nawet zadajmy sobie pytanie "kto przy nas - potem". Fundamentalna jest nasza więź z głównym opiekunem, jaki jest naszą bazą - najczęściej jest nim matka.



Baza...
Dla niemowlęcia model jego przywiązania do matki ma olbrzymi wpływ na organizację neuronalną, a potem to on (ten model), w dużym stopniu decyduje o postrzeganiu zewnętrznej rzeczywistości: o jego stosunku do świata zewnętrznego, o relacjach z innymi ludźmi, o naszym rozwoju społecznym i poznawczym, powodzeniu szkolnym i wreszcie - o adekwatnej samoocenie. 

Dziecko pozbawione tej stałej, przewidywalnej opieki ma pierwsze symptomy depresji już w pierwszym tygodniu życia.

Zaskoczeni??? To niestety, prawda. 
Deprywacja przynosi nie tylko pierwsze symptomy w kolejnych tygodniach życia, ale jej sygnały nie mijają tak łatwo i szybko, jakbyśmy tego pragnęli. 

Jednym z bardzo ważnych doświadczeń początkowych, jest drobna ale codzienna - powszechna z pozoru sytuacja, kiedy dziecko karmione piersią patrzy na matkę i nawiązuje z nią kontakt wzrokowy – np. uśmiecha się, czeka na jej reakcję, gaworzy, dotyka, ściska czy podszczypuje... Pragnie jej tylko dla siebie. Ma do tego prawo... Tego się spodziewa.
W tym nawiązywaniu kontaktu wzrokowego my sami mamy do czynienia z pierwotną stymulacją i z budowaniem się wzorców kontaktu, jesteśmy świadkami tworzenia się #"neuronów lustrzanych", tak ważnych dla społecznego i emocjonalnego - prawidłowego rozwoju młodego człowieka...

Dlaczego ważny jest kontakt. 
Dlaczego jest ważne jego bogactwo i urozmaicanie wzorców???

Bo istotny jest poziom relacji - nie tylko samo karmienie piersią. Wszak wiele matek szybko przechodzi na butelkę, nie wracając nigdy do piersi. 
Ważne, żeby mimo wszystko - matka odpowiedziała spojrzeniem na spojrzenie, zareagowała, a nie - na przykład - patrzyła wtedy w telefon, rozmawiała, robiła inne rzeczy - obiad, pranie, była pochłonięta jakąś rozmową... Inną relacją...
Aby deprecjonowała potrzeby swojego potomka, ignorowała go. 
Wiele czynności jakie nas absorbują, powodują rwanie takiej więzi lub niebudowanie jej wcale, w życiu. Przez całe życie tak można, ale czy trzeba?

Zmiana osób opiekujących się dzieckiem i niski poziom bycia w relacji, powodują, że gubimy to "coś". 
Jedynie czynności opiekuńcze - karmić, prać, zmieniać pieluchy, kąpać i wietrzyć - nie wystarczają. Nie zapewniają dobrego i prawidłowego rozwoju emocjonalnego - nie ofiarowują tego, co zdrowe i mądre, pełne równowagi. Wreszcie tego, co niezbędne na co dzień i konieczne dla właściwego wzrostu dziecka.

Zakończę ten wstęp do zjawiska "depresji u dzieci i młodzieży" - czyimś mądrym i pięknym zdaniem. Takim zdaniem, jakie oddaje sens pierwszych kontaktów z człowiekiem, z osobą ważną.
Zaproponuję takie znalezione zdanie specjalisty... 

A propos jednej z ostatnich przed kwarantanną lekcji wychowawczych z jedną z moich klas 7, gdy w dniu kobiet omawialiśmy nie tylko znane kobiety (tu o aktywność poprosiłam chłopców, w trakcie zajęć). I wymieniali, te postaci i nazwiska jakie kojarzą, jakie zapadają lub w toku życia zapadły im w pamięć - było też trzech naszych uczniów Ukraińców - i oni dorzucili kobiety dla nich ważne - polityków i naukowców - wymieniali zasługi i osiągnięcia tych pań. Wymienili też dziewczynkę, która odważyła się zawołać, jak ważna jest dla niej planeta - GretęThunberg. Potem przeszliśmy do zwyczajnych, towarzyszących nam od lat w życiu kobiet - zawodów jakie wykonują: pielęgniarek, przedszkolanek, położnych... jakim zawdzięczają swoje zdrowie i życie... wreszcie po naprowadzeniu na cel - nauczycielek. Kobiet wokół nich. 
Nikt nie powiedział o mamie, a jedna osoba tylko - przez pomyłkę o wychowawczyni, bo nieobecna, bo chora... Bo jej nie ma długo. Ot - tak się jakoś wyrwało jej to sensowne pytanie i odpowiedź jednoczesna.

Te mądre słowa, o znaczeniu relacji, prawdziwej i głębokiej, wypowiedziała psychiatra, czynny terapeuta dziecięcy: 

„Opieka przedszkolna powinna być podobna do domowej – małe grupy, stali i niezmienni opiekunowie. To powinno być takie gniazdowanie”, powiedziała to - dr Jolanta Paruszkiewicz.

Czy można, czy powinno się w tej dobie, w czasie gdy tak liczne są zaburzenia - szczególnie zaburzenia depresyjne wśród młodzieży i dzieci, oraz inne choroby psychiczne. Gdy wzrasta wciąż ilość samobójstw wśród tej grupy, samotność i poczucie pustki, liczba samookaleczeń i prób samobójczych. 
Czy można nadal mieć wątpliwości, co do znaczenia więzi??? Tej pozytywnej i co do samej roli kobiety w życiu maleńkiego dziecka??? Chyba nie.

poniedziałek, 2 marca 2020

To jest życie...


Takie jest życie. 
To ono...

Ono boli... Tak ma być i tak jest.

Ludzie nie oszczędzają sobie razów, rugają drugiego z jakąś pasją, z zapałem - z przyjemnością lub czasem z satysfakcją. Chcą czasem zobaczyć drugą osobę na kolanach. Leżącą. Poranioną lub bez sił. 

Kiedy zmalała, skurczyła się. 
Upodloną i uległą... 

Poczucie bezradności drugiego - powoduje jakąś w nas przemianę. To, że my - czujemy się lepsi... mocniejsi, czasem też w poczuciu bezkarności - wielcy. Czasem mamy wrażenie żeśmy mądrzejsi. 
Umieszczamy siebie wyżej...
Chronimy tylko siebie...


Złudzenie, belka w oku... 

Tak szybko zapominamy, mocno odcinamy się od tego, czego nie potrafimy.
Umniejszając innym, negujemy to, co trudne i kłopotliwe... także w nas...

Co było problematyczne - i dla nas. 
Od życiowych niepowodzeń, do strat i ułomności. Od błędów do potknięć tylko. 
Od tej trudnej miłości, gdy wychowujemy "młodych"

A przecież czynimy to razem - lecz swoich decyzji i słów wolimy nie pamiętać.
Braków w nas i własnych błędów naszych - nigdy. 
Obarczamy nimi innych, cały świat. 

A potem - nasze własne dzieci. 
Niech one to uporządkują. Niech oczyszczą, niech za to, za nas - przeproszą...