Jeśli rodzina ma być naszą najlepszą inwestycją to nie możemy tego robić tylko na pół etatu, na pół gwizdka - bo jedna z mądrości mówi o zbieraniu takich owoców, jakie się posieje, z wierzby nie zbierze się gruszek a na oście nie wyrosną figi. Choćby nie wiem co...
Przekłada się na to czas spędzany z najbliższymi, jakość rozmowy, ilość uśmiechów oraz przytuleń, głaskanie... dosłowne i to "słowami", zainteresowanie sprawami innych oraz gotowość wsparcia...
Rodzina nauczy nas wszystkiego, eksperymentujemy tu, sprawdzamy siebie i własną osobę w relacji z innymi, nasze słabości ale i mocne strony można w ten sposób poznać i przy pomocy bliskich - rozwiązać czy problemy - zmniejszyć. Bez drugiej osoby jesteśmy mniej obiektywni lub zobiektywizowani, mniej krytyczni a co za tym idzie - nie tak ostrożni... Czasem mówi się - walimy prosto z mostu...
Tło rodziny pozwala na samopoznanie, na usłyszenie od tych - których kochamy i darzymy zaufaniem uwag krytycznych o sobie, bez ściemniania, ugłaskania i fałszu. Możemy się z tym mierzyć, korygować lub chociażby - zastanowić się jak daleko nam do celu...
Rodzina, właśnie ona wybacza szereg błędów, kochająca - cierpliwie czeka i daje kolejną szansę raz za razem... tylko brać!!! Prawdziwa rodzina wspiera swoich członków, podaje dłoń, słucha i zawsze czeka na zmianę, na lepsze, na "innego nas", daje okazję i czas na rozwój, amortyzuje upadki po wzlotach, dba o całość...
Nie wyrzekajmy się jej, nie pomstujmy zbyt wcześniej, nie ironizujmy, że to tylko "rodzinka" i "że dobrze z rodziną, to tylko na zdjęciu".
Dostaliśmy i dostajemy od niej tak wiele, tak liczne szanse, tak niesamowitego kopa, tak mocne, zaskakujące i odpowiedzialne zadania, że zostać jedynie dłużnikiem - byłoby nieelegancko, niewyjściowo...
Blog o ekologii i rodzinie: relacjach, wychowaniu, miłości Podstawy oddziaływań psychologicznych Wiele tematów porusza problemy wychowania, zaburzenia zachowania i emocji, dysfunkcje Jak wspierać wychowanie w rodzinie i komunikację małżeńską Na czym polega wsparcie i pomoc psychologiczna Czym jest kontakt terapeutyczny O ekologii i zdrowiu O homeostazie i poszukiwaniu szczęścia Życie w domu Wspólnota i jej potrzeby Wsparcie i bliskość Miłość dziecka i znaczenie zaufania O szkole i roli rodziny
wtorek, 23 sierpnia 2016
wtorek, 16 sierpnia 2016
Mamo, chyba jestem autystyczny
Są tacy rodzice, którym długo wydaje się że ich dziecko było zdrowe, i nagle - zupełnie nie wiadomo dlaczego, zaczęło się rozwijać inaczej. Są i tacy, którzy długo nie przyjmują diagnozy, bronią się przed nią. Osoby - które mówią im, że coś jest nie tak z dzieckiem i rozwija się inaczej - wyklinają i wyrzucają z serca. Oddalają się od świata, bo ten przynosi im tylko złe nowiny. A oni - mają inną prawdę...
Świat szybuje, biegnie i goni, staramy się być coraz doskonalsi, lepsi, niezawodni, fenomenalni - oczytani i wykształceni. A tu... choroba i uszkodzenie - jakiemu nie zawiniliśmy, ale na które nie ma rady.
Przepraszam, jest jedna - zaakceptować, pogodzić się, mocniej kochać...
Dziecko chore, inne i trudne nad wyraz - trudniej jest jednak kochać tą samą miłością, zadajemy sobie pytania o to kto winny, czego zaniedbaliśmy, co się stało... w ciąży lub jeszcze wcześniej. To nie kwestia przygotowania i mądrości lecz ryzyka puszczenia serca na głęboką wodę - otworzenia się na trudną, dozgonną miłość i dozgonną - opiekę...
Dziecko nie będzie zdrowe, nie "poprawi mu się", jego stan będzie falował i oscylował i stanowił wielką niewiadomą. Raz lepiej, remisje oraz upadki, regres goni regres. Trudności, kłopoty w relacjach. Pytania, obawy i dziwne spojrzenia na ulicy, w sklepie, w szkole, podczas wypoczynku.
Trochę inaczej gdy jesteśmy za granicą, bo tam - otwartość i akceptacja jest dużo, dużo większa. Choroba w Polsce to wyrok, przekleństwo - upośledzenie czy choroba psychiczna odbierają na zawsze godność, ludzie nie chcą już znać nas i naszych dzieci. Grono znajomych kurczy się... Nawet w rodzinie nie brak jest rozłamów i odrzucenia, wypierania i zaprzeczania faktom.
Coraz mniej zaproszeń, mniej odwiedzin. Niektórzy udają - że się nie znamy, jest okres "przed" i czas "po".
Czy to moja lub twoja wina kobieto???
A jednak, bierzemy ją i niesiemy na barkach - do końca naszych dni. I tylko my, rodzice...
Świat szybuje, biegnie i goni, staramy się być coraz doskonalsi, lepsi, niezawodni, fenomenalni - oczytani i wykształceni. A tu... choroba i uszkodzenie - jakiemu nie zawiniliśmy, ale na które nie ma rady.
Przepraszam, jest jedna - zaakceptować, pogodzić się, mocniej kochać...
Dziecko chore, inne i trudne nad wyraz - trudniej jest jednak kochać tą samą miłością, zadajemy sobie pytania o to kto winny, czego zaniedbaliśmy, co się stało... w ciąży lub jeszcze wcześniej. To nie kwestia przygotowania i mądrości lecz ryzyka puszczenia serca na głęboką wodę - otworzenia się na trudną, dozgonną miłość i dozgonną - opiekę...
Dziecko nie będzie zdrowe, nie "poprawi mu się", jego stan będzie falował i oscylował i stanowił wielką niewiadomą. Raz lepiej, remisje oraz upadki, regres goni regres. Trudności, kłopoty w relacjach. Pytania, obawy i dziwne spojrzenia na ulicy, w sklepie, w szkole, podczas wypoczynku.
Trochę inaczej gdy jesteśmy za granicą, bo tam - otwartość i akceptacja jest dużo, dużo większa. Choroba w Polsce to wyrok, przekleństwo - upośledzenie czy choroba psychiczna odbierają na zawsze godność, ludzie nie chcą już znać nas i naszych dzieci. Grono znajomych kurczy się... Nawet w rodzinie nie brak jest rozłamów i odrzucenia, wypierania i zaprzeczania faktom.
Coraz mniej zaproszeń, mniej odwiedzin. Niektórzy udają - że się nie znamy, jest okres "przed" i czas "po".
Czy to moja lub twoja wina kobieto???
A jednak, bierzemy ją i niesiemy na barkach - do końca naszych dni. I tylko my, rodzice...
Adopcja
Adopcja czy też przysposobienie. Wychowanie dziecka jakiego się nie urodziło, ale pragnie się je obdarzyć taką samą miłością, opieką i troską. Dać mu wiele, prawie wszystko z siebie...
Niesienie odważnie daru życia i daru miłości.
Zapominamy na co dzień o tych, którzy nie mogą mieć własnego potomstwa, ale mają takie pragnienie. Pragnienie dawania miłości, obdarowywania czasem i uwagą. Przytulania do serca i pod sercem, ale także zwyczajnego - dbania o codzienne potrzeby.
Odległość jaką ma się do drugiego serca jest zawsze ta sama.
Wesprzeć ich dobrym słowem, darem, uściskiem. Opieką oraz pomocą codzienną, to tak ważne oraz tak potrzebne, jak chleb. I jak chleb - dobre. Bo ma sens - te wszystkie odwzajemnienia, zaowocowania, obdarowania - każde z nich promienieje na cały, dalszy czas. Na całe życie. Przecież nigdy nie wiemy dla jakiego to, małego człowieka, otwieramy drzwi naszego serca i naszego domu...
To miłość nas buduje.
Buduje naszą siłę, determinację, jej poszukiwanie oraz rozwój wewnętrzny. Miłość rozwija nasze umiejętności i przygotowanie, ale też daje odwagę. Od niej to zależą nasza bliskość, jej poziom i jakość oraz wszystkie nowe relacje jakie stworzymy.
Rodzice... To od nich, od takich rodziców adopcyjnych jak i od naszych rodziców uczmy się - troski, poświęcenia, oddania, pięknej miłości - ale też uważności na drugiego człowieka, życiowej odwagi, wszelkiego dobra, gotowości do ponoszenia trudów i ofiar. A przede wszystkim - "otwartości na dar" i - na bycie mamą i tatą, przyjacielem...
Niesienie odważnie daru życia i daru miłości.
Zapominamy na co dzień o tych, którzy nie mogą mieć własnego potomstwa, ale mają takie pragnienie. Pragnienie dawania miłości, obdarowywania czasem i uwagą. Przytulania do serca i pod sercem, ale także zwyczajnego - dbania o codzienne potrzeby.
Odległość jaką ma się do drugiego serca jest zawsze ta sama.
Wesprzeć ich dobrym słowem, darem, uściskiem. Opieką oraz pomocą codzienną, to tak ważne oraz tak potrzebne, jak chleb. I jak chleb - dobre. Bo ma sens - te wszystkie odwzajemnienia, zaowocowania, obdarowania - każde z nich promienieje na cały, dalszy czas. Na całe życie. Przecież nigdy nie wiemy dla jakiego to, małego człowieka, otwieramy drzwi naszego serca i naszego domu...
To miłość nas buduje.
Buduje naszą siłę, determinację, jej poszukiwanie oraz rozwój wewnętrzny. Miłość rozwija nasze umiejętności i przygotowanie, ale też daje odwagę. Od niej to zależą nasza bliskość, jej poziom i jakość oraz wszystkie nowe relacje jakie stworzymy.
Rodzice... To od nich, od takich rodziców adopcyjnych jak i od naszych rodziców uczmy się - troski, poświęcenia, oddania, pięknej miłości - ale też uważności na drugiego człowieka, życiowej odwagi, wszelkiego dobra, gotowości do ponoszenia trudów i ofiar. A przede wszystkim - "otwartości na dar" i - na bycie mamą i tatą, przyjacielem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)