O EKOLOGII I RODZINIE
Skąd pomysł połączenia tych dwu
fenomenów? Na gruncie nauk biologicznych i ekologii rozważa się złożoność
stosunków i wpływów człowieka na świat fizyczny, skutki jego zachowań i
oddziaływań. Wskazuje się na nadużycia i błędy nadmiernej eksploatacji, zmiany
kierunku przystosowania (tym razem adaptacja środowiska dla ludzkich potrzeb),
brak harmonijnego współżycia z przyrodą. A co o tego typu zachowaniach mówi
psychologia?
Czy człowiek uwzględnia we
własnym życiu wymogi otaczającego go świata? Jaką perspektywę przyjmuje w swoim
życiu? Co jest dla niego wartością i jakie są motywy jego działań?
Psychologia ekologiczna jako
jedyny chyba nurt w psychologii zajmuje się człowiekiem w szerszym kontekście.
Nie będzie jednak jedyną opcją służącą analizie opisywanych przeze mnie
zagadnień. Zarówno rodzina, jak i - ogólnie mówiąc - środowisko stanowią tło i
kontekst dla rozwoju jednostki i jej zachowań. Świat, otoczenie
społeczno-przyrodnicze, grupa jednostek - jaką jest rodzina - tak samo jak
pojedynczy organizm stanowią swoisty system, układ całości. Obserwując więc
pewne prawidłowości w skali mikro, nie tracąc jednak z oczu pajęczych nici
wpływów i powiązań, możemy wnioskować o prawidłowościach, normach, a także
groźbie patologii. Tak samo słuszna powinna być droga odwrotnego wnioskowania.
W przeciwieństwie do sztywności i
skostnienia zdrowy system dąży do zachowania homeostazy, ma wyraźne granice i
zasady, którymi się kieruje, nie jest jednak hermetycznie zamknięty na to, co
dzieje się wokół. Potrafi dawać i czerpać energię z korzyścią dla obu stron.
Wie, że istnieje wiele dróg mogących prowadzić do tego samego celu, unika tym samym
schematyzacji i poszukuje wciąż nowych rozwiązań. Zdaje sobie też sprawę z
tego, że istnieje coś lub ktoś poza nim i nie koniecznie on sam jest
najważniejszy. Każdy z elementów składowych wpływa na inne, jak słabość czy
patologia jednego organu wpływa na jakość funkcjonowania całego organizmu.
Podobnie jest z członkami rodziny - wpływają na siebie wzajemnie w zwrotnych
relacjach, oddziałują na siebie.
To prawda, że mamy w sobie coś ze zwierzęcia - potrafimy być agresywni, rywalizujemy ze sobą, w jakiś sposób zaznaczamy swoje najbliższe otoczenie, przywiązujemy się do ludzi i miejsc.
Ale
czy potrafimy po ludzku kochać, pomagać słabszym, opiekować się i troszczyć o
najbliższych, a nade wszystko - czy rozwijamy się, poszukujemy i dzielimy się
tym, co mamy? Czy potrafimy obserwować i wyciągać wnioski ze swojego i innych
postępowania, z błądzenia i potknięć? Czy potrafimy o tym rozmawiać i napominać
innych? Czy wreszcie szukamy pomocy i pytamy: "gdzie tkwi błąd?" -
gdy coś złego zaczyna się dziać? Czy też myślimy o tym wtedy, gdy jest już zbyt
późno?
Mając świadomość własnych
ograniczeń, możliwości błądzenia, ale też wewnętrzne przekonanie o istnieniu
pewnych reguł, prawidłowości, prawd i pewników, chcę poszukiwać rozwiązań
pojawiających się aktualnie problemów nie tylko na gruncie współżycia człowieka
ze środowiskiem przyrodniczym, ale i z tak wiele znaczącym środowiskiem
społecznym. Czasami piszę, a czasami pytam: skąd i dokąd? Mam bowiem jakieś
wewnętrzne przekonanie o wyższości umiejętności stawiania pytań i poszukiwania
prawdy niż li tylko otrzymywanie gotowych odpowiedzi.
Aneta Sendra-Wójcik
"Zielone Brygady. Pismo Ekologów" nr 4 (94), Kwiecień '97