piątek, 23 września 2016

Małżeństwa i rozwody

Te spektakularne i głośne, te które prowokują opinię publiczną, wypełniają portale i tabloidy... emocjonują nas. Odrywają od rzeczywistości... Dlaczego tę naszą rzeczywistość i dzień codzienny nazywamy "szarym", skąd pomysł że w naszym życiu nic się nie dzieje, nie ma w nim radości, cudów, uniesień, miłości i rysu szczęścia.
Czy tylko inni - na naszych oczach - są szczęśliwi... Potrafią być??? A co z nami.

Tak bardzo nauczyliśmy się żyć życiem innych, że nie zauważamy jak nasze własne przepływa przez palce, nieodwracalnie mija... a my traktujemy go jak robaka, jak intruza jakiego trzeba zniszczyć, otruć, pozbyć się go.

Żyjemy w stanie fikcji i zawieszenia marząc o jakimś "nieokreślonym innym wariancie", mniej odpowiedzialnie i nieskutecznie porównując się wciąż, kibicujemy tym bardziej naszym "ulubieńcom". Zwłaszcza gdy w ich relacjach nie brak zwrotów akcji, energii, mocnych emocji, pikanterii i sensacji. Czy nie kończy się to zbyt często frustracją??? Przecież nie da się żyć "za" inną osobę, "jej życiem"... Choć wydaje nam się, że jesteśmy tak blisko jej życia...
Tak czynią stalkingujące osoby - blisko swych ofiar, zbyt blisko, wchodząc z butami do czyjegoś domu, spraw... Możemy tak działając uczynić czyjeś życie piekłem, trudem nie do zniesienia...

Media i gazety zasypują nas fotkami ze ślubów, ale i rozwodów, naszych rodzimych "bohaterów" - także. Publiczne pranie swoich brudów zwłaszcza przy okazji tych drugich wydarzeń, pokazuje nam te pseudo-ideały, pseudo-celebrytów w bardzo złym świetle. W ogóle trudno nam się w życiu odnaleźć, a w takich szarościach życia, cudzego, tak podobnego naszemu, możemy się tylko mocno zaburzyć... Warto?
Chyba jednak - nie...

Nauczmy się korzystać i przeżywać to, co do nas należy, nasze życie i nasze osobiste zwycięstwa i klęski w pełni zaangażowania i przeżywając głęboko czekające nas - różne w tych obszarach - zmiany...       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz