Opisuję słowami moją rzeczywistość.
Moją i twoją zarazem. Lecz - nie rozumiemy się, nie rozumiemy się wcale.
To piękny świat - "ale ja nie mogę tego zobaczyć" - mówisz... I dodajesz: "Znam go jako "inny".
Żyję w takiej smudze - że nie każda informacja do mnie dociera".
I nie chodzi o to, że jestem ułomna czy ślepa, źle widzę tę rzeczywistość. Że nie słyszę czy też nie dostrzegam niuansów, czy może jestem w jakiś sposób niedorozwinięta.
Nie mam też - żadne z nas zresztą - przytępionej recepcji tego, co nas otacza.
Poniekąd, zniekształcając jej rysy. Robimy tak każdego dnia.
_______________________________________________________________________
Wielu ludzi właśnie tak określa tę "nieumiejętność patrzenia na życie świeżym, niezmąconym wzrokiem". Zamykają się na możliwości dostrzegania tylko blokady, przeszkody, przeżywają trudność za trudnością.
Częściowo to wynik narracji, słowa. Kiedy indziej, rzutują na nas doświadczenia.
Czasem - ktoś inny zadbał o to, byśmy nieśli w głowie ten "jeden właściwy przekaz".
Nie wiadomo dlaczego... czujemy się jak wycięci z papieru, z książki...
Co spowoduje w przyszłości ta przypadłość???
Ano to choćby to, że nasz dalszy przekaz, komunikat, np: "nie jest bezpiecznie".
Hasło: "teraz i już - obawiaj się, chroń się". Wycofaj się. I nie ryzykuj...
Wszystko to zamiast zdrowego rozwoju, otwarcia się na innych i otaczające nas środowisko.
Zamiast przylgnięcia do kory brzozy, łyku wody z płynącego strumienia pod stopami...
Brak zaufania i potencjalnej radości z przebywania razem, razem z innymi, tak różnymi od nas ludźmi. Wreszcie - zamiast poszukiwań, zdrowej ciekawości tak pięknie rozwijającej nasze wnętrze - nieporozumienia, mamy miliony niedogadanych spraw.
Po co nam to, czemu ma służyć, pewnie każdy odpowie cicho: "nie wiem..."