Wirusy - niszczenie naszej planety, gatunku ludzkiego z zachowaniem innych - to co się dzieje aktualnie, ale też to, co kreuje nasza wyobraźnia. Zagrożona planeta Ziemia, wizje jak z apokalipsy...
Prócz absurdalnych tematów, filmów przez jakie z trudem przychodzi nam przebrnąć, jest kilka takich - które stale budzą lęk. I oczywiście, mimo że hollywoodzkie, amerykańskie - wcale nie kończą się dobrze... Między innymi za to lubię dość stary już "Dwanaście małp".
Oglądając takie megaprodukcje, filmy - przeżywamy i doświadczamy, teoretycznie - bo przed ekranem, ale i w praktyce - wszystkiego tego, co może się stać. Symbolicznie przecież - zagłębiamy się w fikcję i fantazję, a jednak... Dziwnym trafem, te nakreślone w kilku filmach zdarzenia, podkreślają czysty absurd ludzkiej egzystencji... Nasz postępujący brak szacunku, empatii i wyrozumiałości... Brak więzi z naturą, działania wbrew planecie, wbrew systemowi i środowisku naturalnemu...
Powstaje pytanie: Czy to jakiś wewnętrzny imperatyw, motyw naszych działań - rodzaj napędu... Czy mamy w sobie ten niszczycielski okruch - ten pęd do zagłady, Tanatos. Czy drzemie w naszych umysłach jakiś scenariusz, czy też plan - bo przecież człowiek, jakiego rysuje ta produkcja, ma jakiś podły, wredny - na wskroś - "zły cel".
Oddalenie od natury jakiego codziennie doświadczają ludzie, stres wielkomiejski - wszystkich obszarów: codziennego pośpiechu, tempa życia i pracy, ogarniający nas wyścig i karier, cały ten zgiełk i hałas, zniewalają i męczą każdego. Doprowadzają do jeszcze gorszych schorzeń, budzących się w nas obaw i do fizycznego wręcz - cierpienia.
Nasze własne działania stają się powoli niezdarną próbą zaprzeczenia naturalnym powiązaniom człowieka z naturą...
Trywializujemy swój wpływ na planetę.
Nie liczymy się z prawdziwym zagrożeniem... Nie dostrzegamy go, bagatelizujemy...
O zabijaniu i niszczeniu rzeczywistości otaczającej nas wiemy już naprawdę dużo, nie potrafimy powstrzymać rzeczywistości - która częściej niszczy niż kreuje, ponieważ wciąż nie rozumiemy, że sami tak niewiele potrafimy zrobić...
Działania ludzi coraz mniej przypominają hasło "make peace, not war", i częściej niż dawniej polegają na realizowaniu polityki "dziel, rządź, niszcz - ale bądź! ".
Nie zdajemy sobie sprawy, że bez naszej planety - bez jej walorów, jej bogactwa naturalnego, zwierząt, środowiska... i my w okrutny, wcale nie przemyślny - ani nieprzemyślany sposób - przestaniemy istnieć...
A z nami, i za naszą sprawą - zgaśnie i ona... Przestanie być tak niezwykle błękitna...
Blog o ekologii i rodzinie: relacjach, wychowaniu, miłości Podstawy oddziaływań psychologicznych Wiele tematów porusza problemy wychowania, zaburzenia zachowania i emocji, dysfunkcje Jak wspierać wychowanie w rodzinie i komunikację małżeńską Na czym polega wsparcie i pomoc psychologiczna Czym jest kontakt terapeutyczny O ekologii i zdrowiu O homeostazie i poszukiwaniu szczęścia Życie w domu Wspólnota i jej potrzeby Wsparcie i bliskość Miłość dziecka i znaczenie zaufania O szkole i roli rodziny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz