środa, 8 maja 2019

Obietnice

Uczymy się mówić i liczyć, tańczyć i śpiewać... Chodzić prosto i jeździć na nartach. A czy uczymy się w życiu "dotrzymywać słowa".
Czy umiemy dotrzymywać naszych obietnic? Obietnic danych komuś?

Czy jest nam już zupełnie obojętne co i komu obiecaliśmy i czy my w ogóle wiemy co się w tej osobie dzieje, gdy zostaje z naszym: ta....aaak???? umawialiśmy się na coś??? - co dzieje się potem??? I czego jeszcze ta osoba się spodziewa, oczekuje, dlaczego jest taka "inna" i tak niecierpliwa. Zachowuje się odmiennie, jakoś "coś się między nami popsuło".
A jeszcze wydaje się długo urażona czy pominięta -w całym tym - życiowym rachunku...

Co mu jeszcze jestem winny czy winna... 
Traktujemy ludzi jak bilans zysków czy strat lub też bilans księgowej z końca miesiąca czy tygodnia... rozliczyć paragony i faktury - zamknąć jakiś czas w tabeli i podsumować go w programie, i dalej... dalej... Nigdy się nie kończy bilans. 

Inaczej z milionami naszych relacji i zobowiązań... 
Jesteśmy częścią rodziny, wspólnoty. Nasze obietnice, nasze słowo ma wagę, ma znaczenie. Dla kogoś bliskiego, ma i fundamentalną wagę i sens... Czasem jest jedyną cząstką wspólną rodzica i dziecka. Jest swoistym połączeniem nas, czymś co sponsoruje więź i jej klimat... 
A kiedy indziej - jest światełkiem, nadzieją. 
Bo może obietnica w życiu małego człowieka i jej dotrzymanie to rzadkie doświadczenie, elitarne zjawisko. Może to własnie ja - nie zawiodę czyjegoś oczekiwania, spełnię marzenie... dam zgodę na upragniony wyjazd, wymarzony drobiazg, postaram się o spędzony razem (wspólnie) i aktywnie - czas... 
Wysłucham wreszcie. 
Porozmawiam. Będę.

Czy łatwo mi czy też trudno, zrobić coś i wykonać tę rzecz dla kogoś - to inny problem. 
Nie każdy ma tę swobodę w sobie i naturalną moc by dopełnić jakiejś umowy, załatwić sprawę jak należy, zrealizować zapowiedź... Część ludzkości to mistrzowie lawirowania, wyszukiwania prawnych kruczków i precedensów, śliskich zapisów w umowach, luk w prawie - z czasem w życiu działają i knują dokładnie tak samo jak w zawodzie...

Jednak nie rzucajmy obietnic i słów pod czyjeś nogi, w twarz - tak "na wiatr", i tak okrąglutko i gładko wypowiadanych. Tak "prosto i lekko kłamanych". 
Nie ma to nic wspólnego ani z szacunkiem, ani miłością - nie podtrzymuje bieżących relacji ani nie utrwala przyjaźni....
Bo kolejna utrata boli, mocno i długo. I trwa w nas, zapisana jak na winylowej płycie ścieżka dźwiękowa starego, niezbyt chętnie słuchanego covera. Szarzeje, pokrywa się kurzem od nieużywania, potem już nie brzmi... lecz nadal się kręci... Tylko kręci i o czymś boleśnie przypomina.

Czasem niedotrzymane słowo, niespełniona obietnica jest nie do wybaczenia. 
I nie do zapomnienia...