Blog o ekologii i rodzinie: relacjach, wychowaniu, miłości Podstawy oddziaływań psychologicznych Wiele tematów porusza problemy wychowania, zaburzenia zachowania i emocji, dysfunkcje Jak wspierać wychowanie w rodzinie i komunikację małżeńską Na czym polega wsparcie i pomoc psychologiczna Czym jest kontakt terapeutyczny O ekologii i zdrowiu O homeostazie i poszukiwaniu szczęścia Życie w domu Wspólnota i jej potrzeby Wsparcie i bliskość Miłość dziecka i znaczenie zaufania O szkole i roli rodziny
środa, 22 kwietnia 2020
Miłość w czasie zarazy ;((
O zimnej relacji i dziwnej miłości, depresyjne dziecko
Dziecko w rozpaczy... Dziecko po rozstaniu rodziców... Mówi, komunikuje nam inaczej... Oczywiście - mówi o pretensji do ojca, no bo jak tu otwarcie powiedzieć mamie "pozwoliłaś na to, by odszedł". I jeszcze: "To pewnie przez ciebie go nie mam na wyłączność"...
Dzieciom trudno to zrozumieć - a nam, rodzicom - nie idzie tak łatwo im to wszystko wyjaśnić, wytłumaczyć... Powiedzieć szczerze i prawdę, jak pomiędzy dorosłymi było, do czego dochodziło - jak się czuła mama, a jak jest.
Jak jest
teraz... I że "tak jest mi dobrze"... I przyznać się, że nie żałuję, że jestem zadowolona.
Najważniejsze jest przyzwyczajenie się, a potem - zaakceptowanie tego, jak jest. Jak być może - warto ustalać na bieżąco bo dla 12-latka to dynamiczna sytuacja. Najgorsza dla dziecka jest ta "podwójność", dwa domy - ten jeden z przeszłości i drugi aktualny, odbudowywany czy tworzony z nową osobą. I dziecko - w tym tkwi, w tym co było. A przecież już jest teraźniejszość, inny świat i rzeczywistość inna - w was, w rodzinie - niezależne życie byłych małżonków w dwóch domach, dwóch rzeczywistościach. Dla dziecka, to wciąż niepoukładane, z szansą na zmianę - czyli powrót... Ale wy - rodzice - wiecie swoje.
Macie każdy swój świat - i jeden wspólny - "stary dom" i "pierwsze dziecko".
Obwinianie, choć jest tylko etapem w rozstawaniu, u niego trwa... i faluje. Te pretensje czy zarzuty, proszę się tak przyglądnąć - bez nadmiarowej reakcji na to, kryją większą głębinę i gęstwinę emocji, niepokoju, braku pewności siebie i obaw.
Do tego dochodzi rzeczywistość szkolna. Często w tej sytuacji - gdy dziecko w klasie nie ma prawdziwego przyjaciela, grupy, akceptacji na to - jakim jest i z czym przychodzi. Na to co ma, kim jest...
Do tego dochodzi rzeczywistość koronawirusa.
Teraz w tej izolacji - też może być znacznie utrudnione nasze życie (samo
bycie ze sobą). Choć pozornie - to najbardziej lubimy, z dzieckiem jakie nam pozostało. To teraz, mamy jej dość. Choćby nie wiem, jaka ta miłość była.
Jeszcze jedno, co mówię zawsze w takiej sytuacji: dziecko uderza ze swoimi emocjami, z odreagowaniem w tego, kogo ma najbliżej. Polecam do przeczytania taką szaloną i mądrą - choć amerykańską propozycję: "Ratunku. Moje dziecko jest kosmitą..." - czyli książeczkę o dorastaniu - o nastolatku... Przyda się. U nastolatka z tym jego światem emocji i ich odczytywaniem oraz wyrażaniem - jest właśnie taki kosmos...
Wtedy sprawdza się teoria, że dziecko - jest młodym ptakiem, tak w zasadzie. I że ma taką właśnie zaborczość, a i czasem - walkę o wyłączność w gnieździe, o pokarm i opiekę - w sobie. A potem, już w świecie - tzw. chorobliwą terytorialność...