czwartek, 16 stycznia 2014

Obojętniejemy na przemoc, chamstwo i .... niestosowność

Często, nawet przy dzieciach wypowiadamy taki slogan, bo nie prawdę przecież "ta sytuacja, zmiana..to postępowanie, nosi znamiona tych czasów". Czy też - "Tak... musi być, musiało się stać"
Hulaj dusza, piekła nie ma, jakby to powiedzieli nasi przodkowie z XVI i XVII wieku.
Znamiona... czasu... ?????
Toż to tak, jakby to czas zmieniał i kształtował ludzi, a nie my - świadomie, wrażliwie oraz mądrze - ten czas, tę przyszłość i teraźniejszość...

Obojętniejemy - bowiem powoli - na to, co serwuje nam telewizja i inne media - zwłaszcza wszechobecny o każdej porze dnia i nocy - w naszych domach... pokojach, sypialniach - Internet, i jego "krwawe" lub obsceniczne newsy, pseudo-prawdy, chłoną nasze dzieci. I - obrastają "grubą skórą" zaraz po tym, lub po prostu uodparniają się na face'y celebrytów, ich postępowanie, ich Twitty, ich poziom przygotowania czy wiedzy, merytorykę czy emocjonalność tych przekazów.... Na głosy czy wypowiedzi "osób istotnych" w państwie, w kraju, w polityce... których nigdy w życiu (ja), nie nazwałabym ważnymi... a jedynie twarzami  "z pierwszych stron gazet i dzienników".
I tak trwają w osłupieniu.... pytając "mamo, czy to tak jest... jak on/ona mówi, bo mnie się wydaje... bo ja myślę, bo mnie to oburza...."
A ja, dziękuję Panu, że coś je zastanawia, oburza, że mają - coraz częściej - własne zdanie, że pytają i analizują, odnosząc się do zakłamanej i pragmatycznej rzeczywistości. Że są dobrze zaimpregnowane oraz wrażliwe na relatywizm norm i wartości. Na blicht  i blask miedziaków, i srebrników. To, czym starają się połechtać próżność, zdobyć i kupić świat ... oraz czułe, spragnione, wrażliwe i poszukujące, pytające "dokąd?" umysły młodych "reklamożerców" oraz zjadaczy powszechnego chleba....

Zalew utopii.
Totalnej, żałosnej pustomowy i kreacjonizmu złego stylu.... niskiej wrażliwości.
Głupoty i braku refleksji, uważności na drugą osobę. Jest coraz bardziej powszechne i dotkliwsze, spłyca, zobojętnia, nie skłaniając ani do myślenia, ani do analizowania tego jak i dlaczego właśnie w ten sposób się postępuje. Nie skłania do wyciągania wniosków - uczenia się, zmiany postępowania... Powroty na drogę dobrą i lepszą, nawet, gdy popełni się błąd. Nie uczy się skruchy, odczuwania żalu czy współczucia - nie, bo po co??? czuć coś - to teraz znaczy: "Być słabym...". I tak, za naszym przyzwoleniem i po części - zgodną, mami się tym "blichtem" młodych.
Bo tak właśnie, tak się traci - i zmysły, i rozum, i ... wrażliwość oraz godność ludzką, i uczucia wyższe. I wolność wyboru, i samodzielność w myśleniu - potem.

A przecież dzieci, odpowiedzialność za nie - to i odpowiedzialność za nasz los. Wspólny...

A tu???? I szybko, i przy "całkowitym znieczuleniu", znieczuleniu ogólnym relatywizacją wartości: prawdy, dobra, piękna, człowieczeństwa. Przy działaniach utożsamiających - jak "w komedii pomyłek": wolność i humanitaryzm nazwane i zastąpione wyuzdaną swobodą, luzem i dowolnym, przypadkowym "doborem mniej-bardziej" naturalnym. Pragnienie - skłania nie do powiedzenia "stop": rozpoznam, zaczekam... nauczę się, tylko do zaspokojenia "teraz, na raz, i zaraz, od razu, już, natychmiast". Chcę - mam...
A co otrzymamy - pewnie jakiś spontaniczno - naturalistycznym, żart... z wolności, lekcję bałwochwalstwa i przygody, rozluźnienia obyczajowego i uderzenie w rodzinę!!!
Prawdziwy "Żart Z Życia", chciałoby się rzec.
Na takie żarty, powoli, skrupulatnie i sami, skazujemy nasze dzieci. Nie zaprzeczając otaczającemu światu, godząc się na "papkę medialną" i akceptując pokornie ustawianie naszego życia przez "cudze ręce" i "niby-główki", częściej - liczące tylko "pół-główki"....
A tu, obok, w domu - naszym domu, w naszej szkole, wśród naszych znajomych, w rodzinach - nasze, nasze dzieci - wodzące szeroko otwartymi oczami dookoła, i pytające " O CO TU W OGÓLE CHODZI....".
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz