piątek, 31 stycznia 2014

Jak ocalić i ochronić dziecko przed światem... uratować...

Ocalić dziecko przed rzeczywistością...
Jak uchronić je... To pytanie, jak je URATOWAĆ pojawia się często u przerażonych rodziców w głowach. Żyjemy w coraz to innych czasach, w czasach "podaży nieograniczonej", oferty "na każdą potrzebę i każdą kieszeń".  

A co to znaczy uratować??? Czy się da i uda???
Odpowiedź jest - dość prosta i realistyczna: "Nie da się". Dziecko już jest w/na świecie...


Ale czy próbować???
Ale "czego" chcesz próbować - przecież dziecko rodzisz właśnie dla świata. 
Dajesz... Ofiarowujesz wreszcie - coś z siebie. 
Matkom jest szczególnie trudno dojść do tego przekonania, żyć z tym, zaakceptować. Przyjąć i realizować. Konsekwentnie, raz za razem... czyli rodząc każdą kolejną pociechę.

Nie osłonisz dziecka i nie zasłonisz. Nie zamkniesz w "szklanym kloszu" (jak pisała Sylwia Plath), kloszu złudzeń i ułudy umysłu, udającej życie.

Możesz je natomiast najlepiej jak umiesz, wyposażyć oraz przygotować, pokazać "co i jak" oraz "o co tu, w ogóle, chodzi" - własnym byciem, przykładem, aktywnością. Działając, pracując, rozwijając siebie, ucząc się i czytając, pokazując samym sobą i całym sobą "jak". Będąc wzorem - mistrzem, autorytetem i autorem. Czasem (nie bójmy się tego), także - pierwszą ofiarą takich działań i przegranym... 
Daj dziecku wolność, zwróć mu ją w odpowiednim czasie.

Nie wiąż, nie wikłaj i nie uzależniaj od siebie.... Ono zrobi z nią to, co potrzebne, co uważa za słuszne. Zaufaj, towarzysz mu kiedy potrzebuje tego, gdy jest to istotne dla niego, wtedy, gdy ono potrzebuje tego... I wreszcie - pozwól kiedyś odejść, oddalić się tak, aby lubiło do ciebie wracać - odwiedzać cię. 
Nie zawstydzaj, nie rzucaj się na nie - jak na ofiarę. Rzadko oskarżaj...
Bądź obok, dokąd tego pragnie... Ono - nie ty...
Po prostu - mądrze kochaj, a przytulaj i rozmawiaj troskliwie i ze zrozumieniem, z szacunkiem dla małej istoty... 

Powstrzymaj się od "naprawiania" świata i rzeczywistości.  Ona jest doskonała i bez nas.
I nie łudź się - dziecko doskonale da sobie radę bez ciebie.  Życie "zamiast kogoś", wyręczanie i zastępowanie kogoś innego - jest niewykonalne, krzywdzi. Może poniżyć brakiem zaufania nawet.

Dziecko - NIE JEST DLA CIEBIE !!! 
Nie jest prezentem tylko dla ciebie, nie jest własnością!!!! 
Ono jest właśnie "Dla Świata"....


Rodzić, to jak ofiarowywać, dawać, nie oczekując - mylnie, że należy się coś "w zamian". 
Chcesz czegoś, chcesz satysfakcji??? Zadośćuczynienia, hołdów czy zapłaty??? Słowa dziękuję???
Masz oczekiwania??? Powstrzymaj je, zatrzymaj siebie...
Naucz się mówić STOP... "STOP SOBIE" - czasem to jest najtrudniejsze... 


Często więcej w tym zdaniu egoizmu, więcej koncentrowania się na "swoim dobru", swoim rozumieniu poprawności czy korzyści. Przekonywania innych do swojej wersji rzeczywistości. Swoich obaw...
Najwięcej jest w tym wewnętrznym zamieszaniu strachu o siebie, swoją samotność, opuszczenie i nasze "brakuje mi...". Ze sobą zmierzyć się trudno, najtrudniej - ale w końcu - trzeba. To też strach o pustkę w sobie i przed tą totalną pustką, samotnością - to strach daleko większy, niż ten, o dziecko i jego los.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz