niedziela, 19 stycznia 2014

Kiedy gniew nie chce odstąpić

Gniew.
GNIEW!!!!!
Trudna emocja, trudna postawa, kłopot w rodzinie...
Gniewają się i rodzice na dzieci, i dzieciaki między sobą. Później - osoba podpadająca reszcie rodziny jest najczęściej karana i słyszy komentarze typu: "Nie da się z tobą wytrzymać...", "Jesteś tragiczny,  jesteś zły", czy "...przynosisz mi wstyd, niewdzięcznik!!! Nie mogę na ciebie patrzeć".

Gniew, gdy poczujemy go mocno, całym sobą - potrafi zaciemnić nasz umysł, wolę, skazić je i zmienić nasze słowa, zachowanie, czasem też sam nasz stosunek do drugiej osoby.
Trwale...
Krzywdząco. Chronicznie...
Stajemy się też przykrzy, kłopotliwi, a wściekłość i złe myśli, kierują nami, jesteśmy nimi owładnięci coraz mocniej. Rosną też - pretensje nasze do całego świata. Nie do siebie samego - do świata.
Winimy też innych za większość niepowodzeń i trudności. Najczęściej - bliskich!!!
  
Jeśli nie potrafimy się temu uczuciu i emocji przeciwstawić, nie radzimy sobie właściwie ze swoim wzburzeniem, przepełniającą nas złością oraz gniewem, nie opanowujemy tych trudnych emocji, to trochę tak - jakbyśmy nie układali ich w sobie. Znaczy to mniej więcej: nie do końca znamy siebie.
Nie znamy całego spektrum naszych zachowań.
Koniecznie opuśćmy pokój, pomieszczenie, miejsce w którym dochodzi do kłótni lub ostrej wymiany zdań. Wyjdźmy - by nie zaognić sytuacji, by nie wypowiedzieć już... ani jednego słowa, nie zrobić nic więcej. Ani też - które wyrządzi więcej złego... Gdy mamy takie mocne postanowienie, jest łatwiej.
Dystans, odejście - izolowanie się od sytuacji i osób wzmacnia pracę nad sobą. Powoduje zdrowy osąd, bez emocji. Próbę odroczenia, uspokojenia myśli i działań.
Lepiej zadziałać niekonsekwentnie - inaczej, zaskakująco, "po-nowemu", niż - standardowo... jak zawsze. To trudne... lecz możliwe. Tak trzeba, tak warto. Tak... trzymać!!!
   
Brak pełnej wiedzy - nie usprawiedliwia nas... Bo wtedy trzeba by uznać za normę - że "oto tacy jesteśmy". Że tak musi być - i wtedy już, niemiło zaskakujemy i siebie, i innych...

Ofiary gniewu, naszej złości ??? Gdy są i pojawiają się, wciąż nowe... i nowe... znaczy to jedno:
"Nie wiemy wiele więcej, niż to - jacy byliśmy - kilka czy kilkanaście lat wcześniej..." A wierzcie mi, zmiana jest konieczna, potrzebna, pożądana...
I drugie: "Nie dokonaliśmy - prawdopodobnie - żadnej pracy... nad sobą, analizy, wnioskowania a w oparciu o to, dowiemy się - że nie pracowaliśmy prawdopodobnie nad zmianą przyzwyczajeń".
Mało też interesujemy się modyfikowaniem typowych dla nas, trudnych zachowań.
Oby nie okazało się - że mało interesuje mnie drugi człowiek. Co myśli, co czuje, czego pragnie, czy cierpi, czy jest szczęśliwy, na co czeka... Mąż krzyczy na żonę (lub odwrotnie...), jedno na drugie - podnosi rękę... Bije. Wrzeszczy. Używa wulgaryzmów - czyli absolutnie nie panuje nad sobą, traci kontrolę... Taki "ON/ONA" staje się więc - KIMŚ INNYM. NIE SOBĄ WŁAŚNIE - "kimś innym we własnej skórze"...


Przemoc tak właśnie się pojawia i jest sankcjonowana... ta przemoc - zwykle rodzi przemoc... Dlaczego???

Bo z czasem - takie reakcje i zachowania - stają się udziałem naszych własnych dzieci. Istnieje ryzyko, że i one, będąc wcześniej mimowolną ofiarą takich zachowań, stają się same - sprawcami cierpienia innych osób.
Uodpornione na cudze emocje, przeżycia, krzywdę, prawda??? Na cudzy strach, ból, przerażenie. Mając też poczucie władzy - przewagi. Rys taki i wzmacniające go doświadczenia, daje nam coraz większe poczucie bezkarności.
Ale - jakże często także - zdarza się, że nasze złe emocje stają się udziałem osób, z jakimi przychodzi nam się spotykać czy wreszcie - pracować. Ofiary - to i my sami, i nasi bliscy - dzieci, uczniowie, koledzy czy przyjaciele...
Gniew jest emocją jak każda - gdy włączymy swój rozum, zanim wyłączy się on pod wpływem uniesienia, wzburzenia, nauczymy się "radzić" ze swoim gniewem. Małymi krokami!!! Do przodu!!!

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz