poniedziałek, 5 października 2015

Być i słuchać

Czasem trzeba tak niewiele by zbudować i utrzymać relację.
Na siłę walczymy by przekonać drugą osobę do naszych racji, zmienić jego nastawienie, aby pomóc mu przewartościować życie. Ale czy jest to to, o co nas prosi.
Czasem wystarczy spokojnie usiąść, poczekać, towarzyszyć...

I choć milczenie i ciszę trudno jest przeczekać, przetrwać to jest to warte swojej ceny. Zwłaszcza jeśli walczymy o młodego człowieka. To nam się wydaje, że wiemy wszystko, że mamy odpowiedź na każde pytanie. Że w razie wątpliwości wiemy, którą książkę otworzyć, jak mądrym cytatem spuentować zdarzenie... ale czy to jest to, o co prosi nas druga osoba.

Czy umiemy spokojnie usiąść i poczekać na przyzwolenie, na zaproszenie nas do cudzego świata - do życia... Czy wytrzymujemy bez udzielania dobrych rad i wskazówek. Czy nasze "na twoim miejscu..." i "ja bym w tej sytuacji..." są lepsze, właściwsze czy mądrzejsze. I skąd ta pewność???

Takie wartościowanie potrafi zamknąć i zakończyć najlepszą relację. Naszą przyjaźń czy jej zapowiedź.
Nawet nie wyobrażamy sobie, jak drugi człowiek, zwłaszcza młody, potrafi być delikatny. Wrażliwe na to "moje" i "ja".

Dajmy sobie szansę.
Usiądźmy, poczekajmy. Tak wiele możemy nauczyć się jeden od drugiego.      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz