czwartek, 8 października 2015

Test na miłość

Miłość. Gotowość na prawdę o drugim człowieku.
Postawa a nigdy uczucie.

Dlaczego tak często sprawdzamy naszą gotowość na miłość, na uczucie jakie drzemie w nas... a co z postawą miłości?? Wypracowaną, sprawdzoną, wykutą w stali.
Chłopak często pyta o "taki dowód", dziewczyna chce potwierdzenia w jakiś darach. Drobiazgach,biżuterii czy przedmiotach - licznych substytutach. 

Obiecujemy ją dozgonnie, często nie bardzo wiedząc, o czym tak naprawdę mówimy, co stanowi o "źródłach miłości".
Nie mówię tu o zakochaniu, ale o postawie, która dojrzewa i rodzi się przez wiele lat, sprawdza się w działaniu i trudnych sytuacjach. Nie o pożywce dla mediów czy portali społecznościowych. Nie o zamianie partnerów czy eksperymentach...

O miłości można mówić, gdy przetrwała ona trudna chwile. 
Gdy już zyskała postać...


Wiele kłótni i trudnych słów, szukania i dociekania kto mądrzejszy i kto zrobił więcej. Przepychanie "kto lepszy"... I nagle choroba, trudna i poważna, rozwijająca się, z wieloma dramatycznymi nawrotami. Operacje, słabe zdrowie... Lepsze i gorsze dni, organizm różnie reagujący na stosowane leki i chemię, i gdzieś podskórne pytanie: czy nadal mogę na ciebie liczyć, czy mnie nie zostawisz, czy nie opuścisz, jak kiedyś obiecałeś...

Miłość sprawdza się w ogniu, na pierwszej linii, na zakrętach, na wyboistych drogach.


Zbyt wiele wierszy i piosenek, a tu po prostu "proza walki", tej o życie i o godność. Czasem nawet o godne umieranie, odchodzenie. I kiedy masz do kogo się przytulić, ktoś trzyma cię za rękę, chcesz być... Tak naprawdę zależy ci na tym. Czujesz, że warto... I nie chodzi o ilość, o długość tego bycia razem, ale właśnie wtedy o tę jakość, trwałość, o to "na dobre, na gorsze i na złe...". O to "w zdrowiu i w chorobie", nie tylko obiecane, ale i zrealizowane. Przebyte, przeżyte wspólne,  to dane... Ofiarowane. 
O jakieś człowiecze świadectwo. O wierność słowu.

Ludzie z łatwością teraz rezygnują i porzucają to, co trudne, co wymaga decyzji, poświęcenia. Tyłem oddalają się, chyłkiem. Taki ruch nigdy nie jest łatwy - decyzja o pozostaniu wymaga przełamania oporu a często - strachu, paniki i egoizmu. Wyjścia poza siebie... 
Tak, jesteśmy egoistami, i często boimy się o siebie. Życie nas przerasta, choroba też nas przerasta, jej obraz, jej następstwa. Także brzydota czy starość. Niedołężność.

W dzisiejszych czasach próżno szukać ideałów.
Skupmy się na byciu ludźmi. Na początek - człowiekiem, dla człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz