piątek, 6 lutego 2015

Odseparować się od siebie

Stwarzamy sytuacje z których nie można wyjść, uciec. Wikłamy się w zależności oraz smutne związki. Rozstania są bolesne ale przede wszystkim długotrwałe...
Znam teraz jedną rodzinę - w której ojciec i matka walczą o uwagę i obecność w życiu dwójki swoich dzieci dosłownie wyrywając je sobie. Każdego dnia. Oboje przez 4 dni w tygodniu mają do nich w trakcie kilku godzin spotkań prawa. Wyjścia i dodatkowe uroczystości w szkole - burzą ten i tak, nietrwały porządek. Kłótnie są codziennie, przy dzieciach także. Patrzą zdziwione, zlęknione jak wygląda świat dorosłych. Dwóch synów skażonych nienawiścią i gniewem dwójki dorosłych. Czasem ogarnięci rozpaczą, smutkiem i we łzach - kiedy indziej, chłodni i obojetni. Bezsilni.

Świat dorosłych jest dla nich krainą abstrakcji. Jest trudny i nieprzewidywalny. Do tego też niesprawiedliwy, mocno okrutny. Nie ma w nim nic stałego, codziennie można spodziewać się kary, krzyku lub fochów ze strony walczących dorosłych...
Nie mówię już o tym, że w spór zostają wciągnięci i zaangażowani nauczyciele, wychowawcy, panie ze świetlicy - wszyscy na drodze takich osób. Winni są nawet ci, którzy nie przyłożyli ręki do wymiany zdań czy bojów o dziecko. Coś powiedzieli, skomentowali, napisali, spojrzeli może nie tak...

  
Pod płaszczykiem miłości, ktoś psuje dziecięce serca - jak zabawkę, jak pozytywkę...
Jakim prawem??? Prawem silniejszego, i odnoszę wrażenie - właściciela - a nie, matki czy ojca.


   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz