czwartek, 26 lutego 2015

Dziecko, które się nudzi... "Mamo, nic mnie nie stymuluje..."

Dziecko które się nudzi... odrzucone, smutne, samotne. O małej wyobraźni i symbolicznych, niewielkich zainteresowaniach. Porzucone...
Nie tylko zabawki elektroniczne i gadżety, przedmioty powszechnego uwielbienia "rangujące" dziecko w hierarchii młodzieży (rówieśników). Dziecko czeka na coś innego. Na uwagę kogoś innego. Na miłość, zauważenie, na obecność człowieka.
Każdy przedmiot w pewnym momencie nudzi się, powszednieje. Zastępuje go inny, i tak za każdym razem. Czy chcemy nauczyć takiego "zastępowania" przez niego osób???
Takiej uważności na człowieka, która odziera ze złudzeń. 
Przeliczania i otwierania portfela a nie serca. Sprawdzania stanu konta...

To człowiek dla człowieka winien być wartością i jego obecność, jego czas oraz uważne słuchanie, zrozumienie, akceptacja dla naszych skrajnie różnych stanów emocjonalnych. 
Nie głód wrażeń i przeżyć. Nie elektroniczna stymulacja grami i filmami. Papka. Słodka jak papaja - a nie, wytrawny, wysokiej klasy dżem z dyni z domieszką goździków...

Mój mąż często powtarza, że powoli kończą się te czasy gdy przy jednym stole, na wyjeździe, na wakacjach czy na podwórku spotykają się dzieci i tych, którzy mają bardzo trudną sytuację materialną i ci "dziani" i zaradni, dzieci z innych, bogatych kast. Spotyka się i przyjaźni margines, wykluczeni - biedni - oraz osoby ze skrajnie innej rzeczywistości u których każdy wydatek jest akceptowalny, dobry, satysfakcjonujący...
Prawda walczy o swoje racje. Czas nas sprawdza...
Społeczeństwo zdaje swoisty egzamin z lojalności i prawdy swoich uczuć.
Egzamin z racji "na człowieka" a nie zabawkę. Nie na wrażenie i emocję, która tylko chwilę trwa i zniknie, nim rozpocznie się nowy, pogodny dzień.

Ostatnie momenty, gdy liczy się człowiek. Związki pomiędzy ludźmi. Ich trwałość, sprawdzalność. Wierność w przyjaźni, braterskość, oddanie...
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz