Zbyt często chyba dajemy sobie przyzwolenie na poświęcenie czasu całkowicie tym co poważne, zajęcie się tylko tym, co istotne w świecie dorosłych. Obowiązki domowe sprowadzamy do zrobienia zakupów czy zabezpieczenia rodzinie gorącego posiłku... posprzątania otoczenia, zabezpieczenia podstawowych potrzeb.
Ale czy nie zalicza się do nich czas??? Poświecenie czasu - na bycie, na wysłuchanie - na rozmowę...
Na jednej z konferencji na jakiej byłam w tym roku obecna a dotyczącej kondycji psychicznej młodzieży padło niezwykle ciekawe pytanie z sali. Jakiego typu dzieci, lub dzieci jakich rodziców są dziś najczęściej klientami...
Pozornie, pytanie na jakie nie da się odpowiedzieć. Nie powinno się być może o tym problemie tak myśleć. Tak go czytać... Ale...
Tak, jednak jest pewna prawidłowość. Bo można tę grupę określić jako "dzieci rodziców - których NIE MA".
Nie są w wychowaniu obecni. Mają zawsze usprawiedliwienie lub alibi na swoją nieobecność przy dziecku. Na brak podążania lub towarzyszenia.
Nie ma ich prawdziwie w domu, czasem są tam, lecz jedynie ciałem.
Bez zainteresowania swoją pociechą, jej życiem i trudnościami. Zakłopotani tym - że młody człowiek dojrzewa, jak owoc w pełni sezonu.
Dramatyczna pustka i samotność młodego pokolenia.
Odczuwana naprawdę gorycz samotności i krzywda porzucenia, wszechogarniająca samotność i to dławiące poczucie, jak jestem mało ważny dla bliskich, mało wart...
Potem pytamy siebie...
Skąd się biorą dziwne przekonania na swój temat młodego człowieka - ano przeanalizujmy ich źródło: brak zainteresowania ze strony bliskich jego życiem, także wewnętrznym... Brak troski, zaciekawienia tym, co dzieje się z dzieckiem... Odmiennie spędzany czas wolny. Przyzwolenia nadmierne lub totalne zakazy prawie na wszystko, bez rozmowy, bez negocjacji... Brak granic i reguł lub też ciągle rozpinana siatka ograniczająca wolność, złota klatka i pozorne bogactwo, pole minowe przeszkód, przytłaczająca liczba wymagań.
Gdzie przebywa, co robi i jaka jest jego aktywność w życiu, czyli - w przestrzeni wirtualnej. Nie wszystkiego można się w niej nauczyć... Do tego - samotnie, i boleśnie upadając, liżąc swe rany bez końca. Bez przytulenia.
Wreszcie - jakich nastrojów i stanów emocjonalnych, jakich przeżyć doświadcza, jak odbiera otaczający go świat. Dla mnie - to wszystko jest jednak - trudne do przyjęcia, ale i do zaakceptowania.
Smutna i straszna wiadomość. Znak czasów...
Blog o ekologii i rodzinie: relacjach, wychowaniu, miłości Podstawy oddziaływań psychologicznych Wiele tematów porusza problemy wychowania, zaburzenia zachowania i emocji, dysfunkcje Jak wspierać wychowanie w rodzinie i komunikację małżeńską Na czym polega wsparcie i pomoc psychologiczna Czym jest kontakt terapeutyczny O ekologii i zdrowiu O homeostazie i poszukiwaniu szczęścia Życie w domu Wspólnota i jej potrzeby Wsparcie i bliskość Miłość dziecka i znaczenie zaufania O szkole i roli rodziny
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz