wtorek, 23 października 2018

Lęk - frustracja i agresja

Mamy taki świat wewnętrznych barw - nastrojów i wyobrażeń -  jaki skrzętnie ukrywamy przed większą częścią naszych znajomych. Aby mieli o nas dobre zdanie, by nas lubili... byśmy byli tacy, jak inni... Podobni, bliscy im...

Tajemnica rodzi obawy i lęki, które ukrywamy... Staramy się je zamieść pod dywan, schować głęboko przed światem, lęk nieokreślony i obawa o samych siebie - nasze status quo... nasze dobre imię potrafią sparaliżować, sprzyjają kreowaniu się na taką osobę jaką w istocie - wcale nie jesteśmy...

Gramy i tańczymy tak, jak nam zagrają... Zawsze to ktoś inny jest reżyserem życia.

O tym, że z lęku oraz frustracji rodzi się najczęściej nieukierunkowana agresja pisał już przenikliwy i wrażliwy Jene Ranschburg. Bystry obserwator i psycholog kliniczny, wiązał objawy - to że boimy się utraty dobrego zdania o nas, tego co zdobyliśmy - że za wszelką cenę unikamy straty, dotychczas osiąganych profitów. Złość i ciągła frustracja jest zagrożeniem: a to zerwaniem więzi, przyjaźni, a to - wykluczeniem z grupy lub pozbawieniem przywilejów i nagród. Stajemy się oschli, nieprzyjemni - w innych budzimy paniczny lęk. Zamiast podejmowania wspólnych działań, niszczymy innych - patrząc na nich, jak na konkurencję. 
Wreszcie dochodzi do tego że nie współpracujemy z nikim, nie pomagamy sobie nawzajem. Jesteśmy ślepi i głusi na drugą osobę, jej problemy i trudności, jej gorsze dni. 

Sama jesteś sobie winna, radź sobie - nie wszyscy wygrywają. 
Głupia jesteś, dasz się wykorzystać i ograć... Można ciebie tylko użyć. I to - raz...
Za tym najczęściej idzie zakaz bliskości, intymności.
 
Zaczynamy troszczyć się tylko o siebie, o swoich... Zabiegamy o to tylko, co postrzegamy jako zysk, jako "nasze" lub nam należne... 

Stajemy się wilkami i wilczycami w owczej skórze, ucząc tego samego swoje dzieci. Ucząc niszczenia siebie nawzajem. Im mniejsza konkurencja - tym łatwiej i prościej do celu... 
Tym więcej dla nas...

Wikłamy się w układy, zależności... Regulujemy prawo i tworzymy nowe zasady współżycia i współpracy. Nie ma mowy o prawdziwej radości i przyjemności przebywania razem. Nie ma spontaniczności... Nie ma też miejsca na budowanie więzi, zależności.

Jedna strona odczuwa lęk i niepokój. Druga - przewagę, dystans. Ma poczucie siły i mocy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz