czwartek, 10 maja 2018

Radość i co jeszcze...

Jakie mam powody do radości?
Co mnie cieszy, a co smuci?
Łatwo tu o pomyłkę - jeśli myślimy o zwyczajnej i codziennej radości. Przecież są osoby jakim nie zdarza się codziennie śmiać do łez, do rozpuku... bo...
Powody są różne - nie tylko choroba czy kalectwo, śmierć i inne straty...


Dziś bardziej religijnie bo inaczej nie można zrozumieć istoty szczęścia, jej dwoistości za każdym doznaniem. Szczęścia tak - jak i miłości, skomplikowanego - postawy bycia szczęśliwym a nie - uczucia (odczucia szczęścia, dobrostanu, pogody ducha, relaksu i głupkowatego uśmiechu na twarzy).
Niektórzy uczniowie, Jezusa tak jak i moi wychowankowie,znajome dzieci ale i dorośli - z przykrością słuchali Jego słów, i nadal tak czynią i przeżywają. Jak ogrom zła, przekleństwo czy "zamach na wolność" całego świata!!! Jak przed wiekami, tak teraz - w Polsce i na dalszym wschodzie i bliższym, w cywilizowanym zachodnim świecie prawda o Jezusie, Dobra Nowina budziła w każdym z nich, słuchaczy i uczniów - kolejne złe emocje...

A przecież jest ona Dobrą Nowiną dla wszystkich narodów i dla każdego człowieka. Radość, którą obiecuje Jezus, nie jest łatwa ani oczywista, czasem może to być radość pomimo smutku.


Świat ten nie rozumie różnych rodzajów radości - anie też, jej wielopłaszczyznowości...
Jak może się cieszyć siostra zakonna - "roześmiane siostrzyczki" to abstrakcja.

Musi być nam wszystkim trudno, ciężko i źle - czasem mawiamy, jako Polacy!!! Smutek, znój i nuda!

 Jak tedy rozumieć słowa Jezusa do uczniów, skierowane jeszcze za życia a zapowiadające "inny rodzaj obecności i tym samym radości w świecie, radości przeżywanej "przez Świat" - już po śmierci Jezusa przecież, a całe 2 tysiące lat później.

Radość z obecności ducha - od pierwszego dnia stworzenia, aż do kolejnego zesłania go i następujących za każdym razem w Zielone Świątki, zesłań, w momencie - Bierzmowań - zstąpień na konkretnych młodych ludzi... w modlitwie i trudzie - całościowych zejść i zstąpień Ducha, Parakleta, na Ziemię!!!
   
I tak: "Trwajcie we mnie (...) Jak ja trwam w jedności z Ojcem. 
I dalej: (...)  Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie". Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: "Cóż to znaczy, co nam mówi: "Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie"; 
oraz: "Idę do Ojca"?" 

Mówili więc: "Cóż znaczy ta chwila, o której mówi?"

Przerażeni uczniowie, patrzą - i lękają się i bronią przed nadmiarem dobra oraz nadmiarem wiedzy. Przecież to prości ludzie, w większości, którzy w prosty sposób rozumują: 

(...) Nie rozumiemy tego, co powiada. Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: "Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: "Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?" Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość".

Radości cud!!! Cudna ma radość z ożywienia, poprzez zmartwychwstałego. I - oby nigdy nie zgasła, bo sama - nie pozwolę jej zgasnąć nigdy! Przenigdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz