Czy
wychowanie może być ekologiczne, nie tylko modne i na czasie, ale istnieje w pełnej równowadze i ze zdrowiem w tle??? W zgodzie z naturą i z jej
towarzyszeniem???
Chętnie
ciągniemy nasze dzieciaki w każdy zakątek świata, w upale i deszczu
zwiedzamy cuda natury, dbamy - aby nie zostawiać w górach śmieci,
odpadków i butelek po sobie, nie karmić lisów - no chyba tylko
wiewiórki. Pochylamy się nad rzadkimi gatunkami, endemity obchodzimy
bosą stopą z szacunkiem.
I jeszcze tylko to myślenie...
Zostawić po sobie coś dla innych.
Dzieci
odkrywają z nami świat smaków, zapachów i barw, zobaczą i skosztują wszystkiego, oraz poznają z nami miejsca,
które mamy szansę zachować i dla innych.
Nie zapominajmy, że planeta
robi się ciasna i że to my, mimo wszystko i świadomie - zarzucamy ją naszymi odpadkami i śmieciami.
Wygląda i pachnie dzięki nam - nieciekawie.
Do
tego, trzeba by dodać - uczenie chodzenia z siatką czy płócienną torbą
na zakupy - zamiast reklamówek, uczenie by zamykać kran, gdy szorujemy z
dbałością zęby, uczyć recyclingu i w szkole i w domu, i w przedszkolu... Że poszczególnych składników makulatury, plastiku ale i innych zbiorów - jak szkło, da się
zrobić po raz kolejny, niezły użytek (np. moi znajomi ceramicy używają kruszonego szkła - stłuczki do szkliwienia prac ceramiki użytkowej i ozdobnej!) Te produkty codziennego użytku w dużej części mogą posłużyć nam wiele razy (opakowania na mydło, reklamówki, butelki - to nie tylko przyszłe wazony ale i doskonałe opakowanie na "domowe wino" lub własny sok).
Każdy
podręcznikowy eko-człowiek sprowadza filozofię do pokarmu... "Jestem tym, co jem" - do
eko-produktów w domu - kuchni i łazience, np. orzechów brazylijskich zamiast proszku - do innej jakości
w żywieniu, zawartości lodówki - a może zagłębić się we własnej filozofii?.
U nas w domach... w kuchni, słoiku i na talerzu warto zmienić kolory oraz
proporcje, zaakcentować dany smak, i inny walor - kolor, po prostu.
Czy to
jest z eko-farmy czy ze społeczności dzielącej się dobrymi i pewnymi
wyrobami, czy z własnej działki? Od zaprzyjaźnionego rolnika czy babci, czy też dobrej cioci... Czasem warto soki i warzywa "oswoić" z naszą kuchnią oraz ze swoją pociechą. Dać im szansę...
Poza
tym pokazać jak wyciskamy sok, robimy domowe - niesolone i nietłuste frytki, jak robimy powidła, musy owocowe, przetwory i marynaty - to nie grzech.
Nawet
jak uda nam się spalić przy tym garnek, nie tracimy nic na autorytecie,
smaczniej jest zjeść pajdę chleba z własnym dżemem, domowym smalcem - marmoladą czy też powidłem, o smaku naszego domu, wiedząc - że owoce
zbieraliśmy u babci na działce sami, swoimi rękami. Wiemy co i dlaczego tak pachnie,
smakuje...
Warto myśleć nie tylko o sobie, końcu nosa ale i o planecie na jakiej mamy szansę żyć!
Wbić
się i pojechać wszędzie, to nasz cel, ale i marzenie. Zaraz jednak przyjdzie
taki moment, że nie zostanie na naszej planecie już nic świeżego, dziewiczego czy niezadeptanego - wręcz przeciwnie - wiele z przyrody i natury już zepsuliśmy,
zniszczyliśmy, świat znaczymy wciąż naszą ręką...
Odciskając ślady, róbmy jednak mniej
szkody. Zwierzaki, będą nam bardzo wdzięczne jeśli ocalimy i ich, i przecież - nasz
świat, oswójmy i siebie, choć troszeczkę...
Blog o ekologii i rodzinie: relacjach, wychowaniu, miłości Podstawy oddziaływań psychologicznych Wiele tematów porusza problemy wychowania, zaburzenia zachowania i emocji, dysfunkcje Jak wspierać wychowanie w rodzinie i komunikację małżeńską Na czym polega wsparcie i pomoc psychologiczna Czym jest kontakt terapeutyczny O ekologii i zdrowiu O homeostazie i poszukiwaniu szczęścia Życie w domu Wspólnota i jej potrzeby Wsparcie i bliskość Miłość dziecka i znaczenie zaufania O szkole i roli rodziny
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz