środa, 15 kwietnia 2015

Dziecko w sieci

Dziecko uwikłane, zamknięte w szkle, w ekranie...
Kubistyczna forma, brak życia ale aktywność - elektryczne impulsy, połączenie mózgów za pośrednictwem kabli.
Dziecko czy młody człowiek ubrany w czerń, depresyjny i pusty w środku, to ten sam mały potomek który wpadł wcześniej w sieciowe pułapki.
Każdemu z nas zdarzyło się dłużej posiedzieć przy komputerze, a to poszukiwania w sklepach internetowych podczas świątecznych zakupów, a to ubiór, jaki upatrzyliśmy sobie w sieciowym sklepie, i kopiemy w sieci by odszukać okazję życia... A to książka lub płyta ciężka do zlokalizowania w realu. A dzieciak już widzi i upomina nas...
Czasem zaległa praca przyniesiona do domu, szef nie ma litości... lub też drugie zajęcie, dziecko nas zlokalizowało raz kolejny - i zapamiętało w takiej aktywności. Zostaliśmy przyłapani...

Dziecko oddaje się tej aktywności całkowicie, nawet gdy efekt boli, gdy krzywdzone jest w sieci, kiedy inni pastwią się nad nim i pozytywnie go nie określają...
Gra lub buduje sojusze, zdobywa punkty lub przyczółki gdzieś podczas wojen, atakuje całe królestwa. Ma profil - o jaki go nie podejrzewamy. Jego "ja-wirtualne" ma się nijak do obrazu jaki znamy z codziennych rozmów i wspólnych posiłków... Oddalony, obcy - jak pasażer Nostromo, inny, niepospolity lub też - skrajnie trudny i pokręcony.
Ofiara - na własne życzenie, ofiara sieci i snapchatu, a gdzie byliśmy my??? Gdzie jego obrońcy i rycerze, my śpimy, 100 lat za nim, wyprzedzeni, rozgromieni, znieczuleni i odlegli. Za ścianą... Z mylnym, wewnętrznym przekonaniem, że robimy tyle, ile należy i to, co należało zrobić... Ojjj, szok. Uśpieni w czujności i tylko tyle...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz