czwartek, 21 grudnia 2023

Do poprawy...

Trudność w budowaniu oraz  kształtowaniu relacji z bliskimi w aktualnym czasie wymaga od nas więcej wysiłku, pracy oraz wytrwałości. Zbudować a nie uszkodzić, nie rozwalić, nie zepsuć to dziś naprawdę wielka sztuka. Kiedyś wydawało się to prostsze. teraz brakuje nam i chęci, i wytrwałości a często i narzędzi. Brniemy po omacku i tak jakby każdemu z nas zależało w rodzinie na jak najmniejszym wkładzie - czasu, pracy, uśmiechu, motywowania, opieki... Jakbyśmy chcieli w związku być tylko jedną nogą. Lub tylko wskakiwać i potem - wyskakiwać z niego.

Jednocześnie sami siebie przekonujemy, że robimy wszystko, co do nas należy. Nawet samych siebie jesteśmy w stanie oszukiwać... Najpierw różnicę czują dzieci, potem nasza druga połowa, a jak się poważnie sypie - to i my... Przeżywamy kryzys i stratę. Prościej dziś zmienić związek, dom, rodzinę i odejść od niej - niż pracę... W kategorii powinności, nie czujemy niestosowności zachowania czy braku cenzury słów, komentarzy, odegrania piłki...

Oddalenie niesie ze sobą też to ryzyko, że nie tylko tracimy kontakt z innymi, także z rzeczywistością, ale również ze sobą samym. Gubimy też sam kontekst - życie, przeżywanie, doświadczenia wspólnotowe, zwyczaje, rytuały, wspólne plany, cele. 

Szukamy uzasadnień i wytłumaczenia nawet podłych czynów.  W rozmowie z bliskimi używamy słów coraz bardziej okrągłych lub milczymy, uczymy się żyć obok - równolegle... Często mamy alternatywną rzeczywistość pracy lub drugiego związku w którym próbujemy przeżywać równowagę, doświadczać czegoś tak naprawdę... Przez pewien czas mamy wrażenie, że zyskujemy, uczymy się nowych umiejętności i rozwijamy siebie... Szybko dochodzi do nas jak bardzo się myliliśmy lub oszukiwaliśmy samych siebie.

Zapominamy o tym, że patrzą na nas nasze dzieci. Wreszcie i one łapią te niedopasowania, nieciągłości. Przeżywają nasze oddalenie, coraz częstszą nieobecność - fizyczną lub mentalną. Stają się też tłem ścianki. Czynnikiem zaburzającym percepcję a nawet odbierającym wolność, swobodę decyzji. Generują trudności. 

Dziecko bardziej czuje, niż wie... obserwuje nawet bez rozumienia jakieś rysy, pęknięcia obrazu matki i ojca. Szarzeje, znika, a oddalenie i oschłość stają się bronią. To o siebie głównie dbamy i staramy się, a przez to ograniczamy szanse naszych dzieci na szczęśliwe dzieciństwo, w naszej obecności i równowadze, oraz na jaką - taką dorosłość. 

Świat im tego drugi raz nie ofiaruje... nie teraz, nie dziś. Ich świat właśnie się na nich wypiął.       


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz