Musimy pamiętać, że dla dzieci, to kraina marzeń, miejsce dorastania i dzieciństwa. One żyją nadzieją powrotu, mało tego - zostawiły tam swój świat, część przeżyć, doświadczeń, miejsc, ludzi, dziadków i babcie jacy nie zdecydowali się na długą i męczącą podróż w nieznane, niepewne... Wcześniej beztroskie i radosne, teraz poważne, wycofane i posępne dzieci. Wątpią...
Wczoraj miałam spotkanie z taką dwunastką w wieku 8-10 lat. Nawet nie do końca rozumiemy się, one mnie a ja ich, pomagają sobie tłumacząc słowa. Dają sobie wsparcie, są ustami, są wolą i prośbą - w ich imieniu. Posiadają niewiele, ale też niewiele im trzeba w razie potrzeby kolejnego przemieszczenia się. Na razie ich rodziny wybierają większe miasta w Polsce, bo czują, że tu są większe szanse. Ale czy też nie większa jest anonimowość...
Utożsamianie się jest ważne, ale ich wewnętrzna duma - też....
Te rodziny nie izolują się - wchodzą godnie i ze spokojem w środowisko, trudno im prosić, przyznać się do umęczenia, utrudzenia. Tęsknią, bo to w większości matki z dziećmi... samotne, bezbronne, w tragicznym rozkroku wobec dwóch światów. Z zawieszonymi marzeniami i planami...
Co dalej??? Jak i czy lepiej będzie...
Niektórzy tylko transferem, bo zamknęli już za sobą wszystko, jak w orzeszku...
Inni, czekają na połączenie rodziny. Dzieciom, najtrudniej. Nie rozumieją wiele, a czują - zagrożenie, smutek, wątpliwości, niepokój, samotność, izolację, często czai się w nich nieufność i strach. Warto im czymś zaprzątnąć głowę, spowodować, by wmieszały się w grupę, by "pobyły razem" ale nie do końca na swoich warunkach. By nie myślały cały czas tylko o jednym. O najgorszym...
By przestały się budzić w środku nocy, z lękiem i krzykiem - jak ptaki!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz