środa, 3 stycznia 2018

Zbyt mało czasu ze sobą

Czy zadawałeś sobie ostatnio pytanie ile czasu spędzasz z bliskimi, z rodziną w satysfakcjonującym kontakcie. Jak go budujesz, ile wnosisz do relacji.
Pytam nie tylko dlatego, że za sobą mamy okres świąteczny i urlopowy, nie dlatego że pewnie wprowadziłeś jakieś ulepszenia, postanowienia noworoczne i zmiany... Nie pytam też o dietę czy suplementy, ale o to ile dla ciebie znaczy drugi człowiek.

Podobno gdybyśmy głębiej oraz lepiej rozumieli siebie, spędzając czas w bliskości i zainteresowaniu jeden drugim, oczywiście - jeśli chodzi o jakość i prawdziwość rozmów w małżeństwie. Gdybyśmy byli otwarci oraz gotowi na działania naprawcze i spotkania z terapeutą czy osobą znaczącą aby uporządkować te relacje udałoby się o 60% zmniejszyć ilość rozstań i rozwodów.

Po pierwsze, rezygnować i porzucać podobno jest łatwiej. Uznać winę, wycofać się - to takie ludzkie. Słabość...
Po drugie - zasłaniamy się tym, że mniej będzie cierpienia i bólu gdy szybko oraz w cywilizowany sposób rozstajemy się, dzieląc majątek i opiekę nad dziećmi. I jeszcze - ktoś inny zna mnie lepiej, jest cierpliwy i otwarty na rozwój i zmianę, a w starym związku wciąż czułem się blokowany, ograniczany...
Kolejno zasłaniamy się tym, że byliśmy zbyt młodzi i mało doświadczeni aby przewidzieć wszystkie nasze zachowania, kryzysy i nauczyć się wychodzić z nich.
Zmęczenie i zawód na tej drugiej osobie, która okazała się niegodna czy też egoistycznie nastawiona (a to żeby brać, a to żeby tylko leżeć i korzystać, a to jest zbyt cicha czy głośna, skromna lub rozrzutna, trwoni czas i pieniądze).
Nuda... kolejna zasłona...
Nic lepszego miałoby mnie już nie spotkać???

Mnóstwo powodów. Żale, troski i uwagi najczęściej pod adresem tej drugiej osoby - ale też tematy nie do przepracowania. Oderwane od rzeczywistości zarzuty lub też całkowicie przyziemne sprawy... I choć wielu rozwiedzionych czy żyjących w separacji utrzymuje poprawne stosunki z drugą połową gdyby ich zapytać czy włożyli wysiłek w ratowanie związku, czy w momentach kryzysowych byli dla siebie oparciem, czy w przypadku słabości lub choroby ich gotowość do opieki wzrastała. Czy ich podatność na presję otoczenia, namowy do porzucenia i rozstania - powodowała mobilizację i obronę... nie dowiemy się...

Statystyki są okrutne, liczba rozwodów i rozstań rośnie. Pewnie tak samo, jak ilość zdrad małżeńskich czy trwających a ukrywanych romansów. Życie w podwójnej rzeczywistości.

Ludzka słabość graniczy z okrucieństwem. Takie postawy ranią przede wszystkim najmłodszych, najmniejszych i bezbronnych - dzieci. Choć nazywamy je przecież "owocami miłości".
Postawa "rozstańmy się" czy "zakończmy ten związek" jest najczęściej w tych czasach owocem egoizmu i egocentryzmu tak teraz promowanego przez kulturę ale i przez światopogląd - laicyzację życia, brak oparcia w wartościach, zawieszenie, przekleństwo nijakości i liberalizmu. 

Ile czasu oddajesz bliskim, czy bliskość budujesz??? Troszczysz się o nią, czy planujesz wspólnie spędzany czas??? Jeśli jeszcze na liście planów noworocznych są wolne miejsca to właśnie takimi aktywnościami szczególnie je zapełnij. Z korzystasz ty, skorzystają ukochane osoby...      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz