sobota, 5 grudnia 2015

Trudno jest być rodzicem

Rodzice tak naprawdę to "nic dobrego, i nic złego", czasem tylko trzeba trochę w relacjach rodzicielskich i pomiędzy rodzicami oraz dziećmi, trochę posprzątać...
Jako osoby dorosłe, rodzice chcielibyśmy być bezstronni, obojętni, prawie transparentni w stosunku do naszych dzieci... Partnerzy, stosunki partnerskie pomiędzy rodzicami, pomiędzy rodzicami a ich dziećmi - partnerskie - czyli jakie???
Bez wyrazu, bez mocy i bez charakteru...

Dlaczego boimy się mieć twarz, jedną i zdecydowaną. Konsekwentną - taką jakiej potrzebuje właśnie młody człowiek, stawiać wymagania, otwarcie pytać, mediować, uzgadniać. Pokazać, że mamy charakter i, jak określa to młodzież - mamy "jaja".

To nic złego wymagać, wspierać też można mądrze i konsekwentnie a nie - konsekwentnie dawać wsparcie na zło i eksperymenty, świadome kosmiczne braki w zachowaniu, kulturze, pracy nad sobą i inne młodzieńcze grzechy...

Dzieciaki lubią jasne i określone, spójne postępowanie. Mają wobec czego się dookreślić, ustawić, zbuntować na coś lub wobec czegoś, albo porzucić przyzwyczajenia, sprawdzić ich małą skuteczność. Dla mnie ważniejsze, i darzę je większym zaufaniem, są techniki awersyjne - sparz się, dotknij i niech boli, czasem nawet złam sobie kończynę, jeśli już musisz na własnej skórze się przekonać.

Życie jest po to, aby je odczuwać, przeżywać - by bolało czasem... Nie da się o życiu tylko opowiadać, trzeba je przeżyć. Młodzi ludzie najlepiej to wiedzą...To doświadczenie uczy samodzielności, odwagi i wreszcie - dumy z dokonań...
Nie dziękują nam za przemądrzałe nauki, nieomylność, pewność i za słowa pouczenia, ale za obecność - często też za fizyczne i emocjonalne, bolesne przecież odrzucenia. Za oddalenie, izolację lub też - kiedy indziej - czułe przytulenie, pocieszanie i zrozumienie, w końcu - ofiarowanie wsparcia czy pomocy, rozmowę, bycie blisko.

Rodzice nie są po to, by pociechę zasłaniać przed światem, ochraniać, ukrywać - przyjmować ciosy zewnętrznego świata. Dość mamy swojej własnej walki i swoich przegranych oraz momentów chwały. 

Pozwólmy młodym doświadczać i być, dokonywać wyborów, podejmować wysiłek, ubrudzić się życiem... Prawdą... Bo spotkanie z prawdą, konfrontacja z nią a nie z fikcją - uczy nas najtrwalej i najwięcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz