wtorek, 22 grudnia 2015

Ekologicznie i świątecznie

Nawet w tak wielkie święta można i ekologicznie... i świątecznie nakarmić rodzinę ale i - być z rodziną. Oprócz mody na ekologiczne drzewka, te w doniczce a nie te ucięte i skazane na wysuszenie przy naszych kaloryferach, a potem - na spalenie ich w piecu, lamusowni... jest to czas spożywania pyszności i domowych wypieków.
Święta mają swój walor niepowtarzalności, inności i wyjątkowości. Pachną na wiele sposobów i tak też smakują... Tej atmosfery można kosztować, jej nie da się kupić, zamówić i sprowadzić... ale można ją kolejnym pokoleniom zaszczepić.

Wszystko, co stworzą nasze dłonie, może być pyszne i zdrowe, mniej słodkie lub mniej tłuste, za sprawą własnej techniki wykonania, pomysłu, wielu magicznych prób i tego, że wiemy co i kto z nas lubi najbardziej...

Nawet jeśli wydaje nam się, że nie da się upiec gęsi czy kaczki w piekarniku bez tłuszczu, nic bardziej błędnego. Każde z mięs i drobiu jest tłuste i wręcz nie trzeba niczego "dolewać", i niczym dodatkowo "polewać go" - a tylko dobrze przyprawić... z nutką świątecznej fantazji i owinąć w folię... Można wtedy wykorzystać powstający w ten sposób, pachnący i świeży sos... i pychota gotowa...
Królestwo na zwykłym stole...

Prosto, można rzec, a wytrawnie - niecodzienne może być nawet ciasto domowe, niezbyt tłuste i z mniejszą zawartością cukru, pełne owoców a czasem też małej egzotyki, w postaci dodatków smakowych, a nie olejków zapachowych, z dodatkiem bakalii. Soki z kartonu zastąpić można pysznym domowym kompotem z mrożonych w lecie owoców, wciąż utrzymujących niebiański smak i kolor, skrywających witamin moc... 

Nasze domowe przetwory cudownie komponują się z tym, co położone na wigilijnym stole... Powrót do kapusty modrej, buraczków z chrzanem czy zwykłej, kiszonej kapusty - to najlepsza rekomendacja polskiego stołu wigilijnego. A do tego - nie tylko karpie, komunistyczna spuścizna - lecz znów dzikie ryby - pstrąg i szczupak, warto aby wróciły na nasze stoły...

Wszystko jest kwestią dobrego smaku, przekazu pokoleniowego czy rady naszej mamy i babci, do tego jeszcze - techniki wykonania - i jak zawsze powtarzam, tej prawdziwej miłości - jakiej szczyptę dokłada się do każdego dania, do pełnego talerza, do przygotowanej własnoręcznie ozdoby na stole i na choince.

I o co warto też zabiegać??? Relacje rodzinne, czyste, otwarte, naprawione... Towarzystwo rodziny, przyjaciół to prawdziwe dopełnienie smaku, warto te dni świąteczne, najbliższe właśnie w taki sposób przeżyć, odkryć na nowo i utrwalić. Aby to, co najlepsze, stało się naszą domową, polską tradycją i wizytówką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz