niedziela, 27 kwietnia 2014

Ciężka praca czy talent - jak to robią dzieci....

Sport i sukces, czy tylko kwestia predyspozycji, i szybkości....
czy czegoś więcej, czy w niektórych ważny jest wysiłek a kiedy indziej, najważniejszy jest instynkt....
Tak, w każdym sporcie zespołowym musisz mieć instynkt, i nauczyć się tego, że jesteś częścią większej całości - nie jesteś sam... nie jesteś tylko wybranym, gwiazdą

Gregory
czyli talent

Ja
nie do końca...
w indywidualnym - to talent, ale najczęściej to kompilacja, połączenie i kwestia wielkiej pracy, pracowitość tzw. wrodzona, stała i regularna przypadłość, skarb człowieka...
80% praca, praca....a często i wytrwałość - mimo braku sukcesów....  
w sporcie zespołowym, ale i indywidualnym - dobija najmocniej brak sukcesów, który cię czasem dotyka, kiedy indziej, to to, że nic z tego nie masz: "bo nie grałeś dziś", "nie strzeliłeś, dałeś d..., i to, że nie masz wyników" czy też - np. nie masz "kasy" z tego lub dresu, koszulki nawet czy stroju nikt nie sponsoruje... Taka sromota i bieda, ani butów nawet, ani sportowego przyodziewku - ani frajdy czy satysfakcji.
Ale przecież i motywacja wewnętrzna jest też w sporcie, no może w zespołowym mniejsza - wtedy liczy się to, że gramy w grupie przyjaciół i jest niesamowicie bo "jesteśmy razem" i to wystarcza. 
Mniej jest jej i dlatego to wielkie zadanie, sztuka i ciężka praca dla psychologów - trenerów w sportach zespołowych. Zawodnicy wykruszają się, i potem odnajdują - w indywidualnych dyscyplinach 
lub w mniejszych zespołach 2-3-4 osób np. skoczkowie narciarscy.... Takich, gdzie ludzie polegają na sobie i mogą na siebie liczyć - łyżwiarze, tenisiści - tacy tam... Zmotywować 12-15 siatkarzy, czy 12-20 piłkarzy.... trudna sprawa...
Każdy z nich to inna historia, inny człowiek..... osobne zadanie. Trudno jest trafić...
 
Gregory
- To  tak  jak  zadanie dla nauczyciela: "Wejdź  do klasy  i  powiedz  im  (a zbliżają się już egzaminy),
 że warto się uczyć... albo że "bez wykształcenia nie znajdziesz pracy....", itp.


Ja
Tak, dokładnie - skoro wiesz nauczycielu, matematyki, fizyki czy angielskiego - co chcesz powiedzieć, jaki jest tego cel... i że to ważne, to zrób to sam. Znasz ich najlepiej, wydawałoby się, każdego  z osobna, w gimnazjum. I w dodatku, minęły już 2.5 lub prawie trzy lata... To co, żeś ty u diabła, robił wcześniej, albo czego jeszcze nie zrobiłeś.... Trzeba zapytać....
Trzeba się człowiekiem zaciekawić...
Zrób to, i to teraz. Nie wrabiaj kolejnej osoby, nie trać mego czasu bo jakaś 20-30 minutowa gadka, z mojej strony, jakiej się spodziewasz a jaką nazywasz "spionizowanie" klasy: 1)nie ma sensu, 2)nie zadziała, 3)a ja - nie podejmę się jej - bo ryzyko większe... 4) sama tego nie lubię... to truje, nie łączy...
Taka postawa rozwala.
I ich, i mnie. A tobie - w niczym nie pomoże. Kochać to, co się robi jest najlepszym wyjściem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz