Co jednak - gdy gubimy się, nie odróżniamy granic, bliskości od intymności???
A jeśli też nie potrafimy odróżnić tego, co dobre dla innej osoby, od mojego własnego "jest suuuuper"??? Jeśli nie odczuwamy różnicy - np. "ja-a ktoś inny", "moje-twoje dobro"???
Gdy utożsamiam swoją korzyść i dobro z jej lub z jego potrzebą, to czy stawiając znak równości pomiędzy sobą i drugą osobą - czynimy nadużycie???
Czy to znaczy, że tracimy właściwą perspektywę... Może to znaczy, że coś dziwnie szwankuje w "mojej" ocenie danej sytuacji???
Dłuższa w czasie, często - trwająca relacja.
Relacja... i życie lub też... zabawa w życie!!!
Zbyt często myślimy tylko o sobie, tylko w kontekście siebie: o własnym dobru, korzyści, swoich sprawach, problemach - rozwiązujemy z konieczności i jedynie nasze własne kłopoty...
A może straciliśmy coś, zgubiliśmy coś ważnego w życiowych proporcjach.
Może???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz