poniedziałek, 10 marca 2014

Relacja intymna...

Relacja ludzka bywa relacją intymną, ciężką i nabrzmiałą, gęstą w emocje... To przeważnie relacja dwojga ludzi, angażująca, głęboka - lub też zwyczajna znajomość... Może być intymnym kontaktem większej liczby osób, którego ślad odczuwamy mocno - jak przyjaźń i więzi klasy licealnej żywe nadal, po wielu, wielu latach, społeczności szkolnej czy studenckiej grupy. Możemy na siebie liczyć, wymieniamy się pomysłami czy też dobrymi informacjami, czasem - pomagamy sobie, wspieramy, możemy na siebie liczyć w sytuacjach trudnych, wyjątkowych, w zdrowiu i chorobie...

Co jednak - gdy gubimy się, nie odróżniamy granic, bliskości od intymności??? 
A jeśli też nie potrafimy odróżnić tego, co dobre dla innej osoby, od mojego własnego "jest suuuuper"??? Jeśli nie odczuwamy różnicy - np. "ja-a ktoś inny", "moje-twoje dobro"??? 

Gdy utożsamiam swoją korzyść i dobro z jej lub z jego potrzebą, to czy stawiając znak równości pomiędzy sobą i drugą osobą - czynimy nadużycie??? 
Czy to znaczy, że tracimy właściwą perspektywę... Może to znaczy, że coś dziwnie szwankuje w "mojej" ocenie danej sytuacji??? 
Dłuższa w czasie, często - trwająca relacja. 
Relacja... i życie lub też...  zabawa w życie!!!  

Zbyt często myślimy tylko o sobie, tylko w kontekście siebie: o własnym dobru, korzyści, swoich sprawach, problemach - rozwiązujemy z konieczności i jedynie nasze własne kłopoty... 
A może straciliśmy coś, zgubiliśmy coś ważnego w życiowych proporcjach.
Może???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz