niedziela, 6 października 2013

Home - sweet home

Czasem nawet ja nie wierzę w te słowa... Wiele razy młodzi ludzie czy dorośli, wracając wspomnieniami do lat młodości, nie wspominają tak swoich domów.
Dla mnie jednak pozytywnym jest, że polski zwyczaj rozmowy o środowisku domowym, rodzinie i bliskich - to raczej "sielanka o domu". Uśmiech, błogość na twarzy, marzenie, wspomnienie zapachów, smaków, uścisków... wspólnych spotkań i zjazdów, zdjęcia, pamiątki...
Zmienia się to, niestety.
Czasem za sprawą mediów, wybiórczego spojrzenia na rodzinne tajemnice, na wypierane przez nas historie, na mroczne - skandalizujące wydarzenia.
A czasem celebryta - istnieje właśnie dzięki takim "wspominkom", lub może zaistnieć w brukowej prasie i tabloidach na nowo...

Czy jako rodzic chcielibyście usłyszeć, po latach, o sobie "cierpiałem tam...", "krzywdzili mnie...", "było mi trudno...", "nigdy nie pomyślałabym że on/ona..." - nie od swoich dzieci, bezpośrednio, lecz - od reportera czy autora sensacji przed jakim twoje dziecko po latach się otworzyło.

Dom moją świątynią, miejscem spokoju, miłości, równowagi... królestwem w którym każdy chciałby przeżywać swoje szczęście i dobro... Strzeżmy się przed "mrokiem", który drzemie w każdym człowieku, bo prawdą jest - że jakaś cząstka nas lubi "ostro grać, grać nie fair".
Jasna strona - uśmiech i ofiarność. Bliskość...  Tego się trzymajmy, za wszelką cenę. Nawet w trudnych sytuacjach, możemy liczyć na siebie wzajemnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz