czwartek, 13 lutego 2025

Dotyk

Jeżeli rozważylibyśmy co się kryje w dotyku, czym jest i jak się w życiu nam rozwija... Albo czym jest czucie głębokie i skąd się w tych czasach bierze wiele osób z zaburzeniem integracji sensorycznej - dotkniemy sedna. Albo przynajmniej zbliżymy się do tego...

Moc bliskości, ciepło i zapach ciała przed i zaraz po urodzeniu towarzyszą nam potem i wspominamy te momenty nawet nie do końca zdając sobie sprawę, jak wpisały się w pamięć... puszystość, ciepło, troska, tulenie się, skojarzone z zapachem i smakiem - dopełnia tego wszystkiego... "Wystarczająco dobre matki" (enough-good mother's, jak je nazywał Winnicott) wiedzą, że ten czas i ta relacja jest bezcenna. Tak naprawdę daje profity obu stronom. I dziecku... i... nam, dorosłym - kobietom i mężczyznom - również pomaga uzdrowić dawne relacje, uleczyć wspomnienia... Wtedy blizny robią się jakby mniejsze.

Właśnie po to jest mi mama, jej ciało, oddech, ciepło - jest nie do zastąpienia. Nie zastąpi li tylko pokarm: nawet butelka i druciana matka z eksperymentu z malutkimi małpami - rezusami - autorstwa Harrego Harlow'a, pozostają mocno w pamięci jako coś, co przeraża, odstrasza, nie daje nam pełni szczęścia i motywacji rozwojowej. Zabezpiecza tylko jeden rodzaj głodu. Coś, co przeraża... Nie jest odniesieniem, pozytywnym odniesieniem, nie stanowi bazy. 

To co nas łączy w tym świecie zwierząt, szczególnie ssaków - to bliskość z jaką po prostu lepiej się rozwijamy. Pełniej wchodzimy w świat, dzięki której uczymy się ufności, bez lęku, akceptując nawet niepowodzenia i trudności. Doświadczając bliskości, zaufania i akceptacji mamy większe szanse na przetrwanie, życie z sukcesem - oddanie tej miłości jaką zostaliśmy obdarowani.

Mówimy też że całus, dotyk mamy lub innej bliskiej osoby potrafi leczyć rany, miejsce mniej boli... szybciej się goi. Coś w tym jest, nie tylko magiczne myślenie dziecka. Miłość potrafi leczyć, nie tylko z fizycznych dolegliwości. A brak miłości??? Samotność??? Zranienia tego rodzaju - psychiczne, duchowe, emocjonalne, mentalne... wprost przeciwnie.

Wolę zaryzykować bycie blisko, oddać się w ręce ukochanej osoby niż żyć "na rezerwie", w obawie i... kształtować w sobie jedynie lęk i podejrzliwość do całego świata. Ciepło i dobro płyną w dwie strony. Wiem... nie jest łatwo od razu rzucić się w tę bliskość i zaufanie, jako ludzie - wolimy sprawdzać, testować. Zmieniać i porzucać, gdy tylko pojawiają się wątpliwości. Ale na to eksperymentowanie i poszukiwania może nie wystarczyć nam życia.  

Dotyk może uleczyć, uzdrowić, troska matki, może zmienić cały zewnętrzny świat w najcudowniejsze wspomnienia dzieciństwa. Ten rodzaj czułości może być po prostu dobry i przyjemny, rozwojowo otworzyć nam perspektywę zaufania, tworzenia związków, przyjaźni i budowania trwałych więzi... Nie ma czegoś innego "w zamian". Tylko substytuty, które okazują się być sztucznym miodem lub wyrobem czekoladopodobnym...

Wiem, ktoś powie: ale tyle dziś historii w mediach o okrutnych i  złych rodzicach, o zranieniach i cierpieniu dzieci. Tak, o tym się mówi, nagłaśnia zjawiska, których nikt z nas nie pochwaliłby. Za jakie się wstydzimy, i jakie sąd karze...

Jednocześnie nikt - dla równowagi - nie pochwali i nie podkreśli tych pełnych miłości, zdrowych i prawidłowych... niosących radość, spokój i równowagę. 


ślady...

Więc jak naprawdę wygląda ta rzeczywistość? Jaka prawda w nas rośnie i jaki wzór, ile dobra przekażemy dalej?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz