Najpierw trzeba zstąpić do szeolu, by z niego wyjść. Upadać tyle razy - ile trzeba, wypada, można. Ile wlezie. Potem szukać podparcia, ściany, sprawdzić jak głęboka jest czeluść, jama czy woda.
Przypomina mi się technika uczenia mojego ojca. Nie wiem czy tak uczył, przepytywał mnie tylko - czy moją siostrę a potem, długo długo - i brata. Bo moich braci bliźniaków - nie poznał... nie zaznał zbyt długo, tylko i aż, przez całą ciążę. A ja...
Technika pływania. Morze, polskie morze, woda 14-17 a może 20 stopni... mam 7-9 lat. Trzyma moje ręce, jestem na brzuchu w wodzie. jak deska, krzyczy. Usztywnij się - nawija, myśląc pewnie, że ja wiem o co chodzi, o co come-on.
I kolejny raz w życiu, szlag, idę na dno... ale takie bliskie. Tylko woda szczypie, bo słona. Nie wiem czy jeszcze moje łzy, nie dodają jej smaku. Myślę o wszystkich księżniczkach, co te łzy wylewały... ale ich musiało przede mną być.
A ślimaki na ręce, na fotkach w Przegorzałach. A moja spódniczka w kratę. A szalik - wiązany koledze Grześkowi w przedszkolu. A pierwszy papierosek, płonący stóg słomy. Nie siana. Słomy, jaka miała grzać truskawki na grządkach.
Kto to spisze??? Kto zapamięta. Kto wróci w tamte momenty i chwile. Kto ma to w oczach - te obrazy, wspomnienia, ludzi. Sytuacje, postęp. Wszystkie ryzyka, Rzeczy piękne i nowe, i straszne, i głupie... jak Orla perć - która mami i zachęca. Góry mówią że zawsze dasz radę, jak mój tata kiedyś powtarzał. Zawsze, a co... Kiedyś nie dałaś (jej)?
Ojciec "dobra rada". Nie zwyczajny.... psycholog "dobra rada". Też nie. Człowiek. Ja - jak ty i ja. Nie mechaniczna, nie sztuczna, a inteligencja....
Niemierzalna, i dobrze. Bajeczna i kolorowa, i ok.
Zdrowa, chichot tu - a chora. Uśmiechnięta, bo obudzona. Ale jak można nie budzić takiego dobra, jak się je ma w pobliżu...
Nie niszczyć, nie drzeć, budzić - nie burząc. Mieć, a nie posiadać. Pytać, a nie czekać na odpowiedź. Milczeć wewnątrz. Słodko patrzeć. Słodycz jeść. Łkać - jak obolała, jak wykorzystana. Jak tank.... Otrzepać się, wstać, i jechać dalej... Jak tank. Jak młodzi wilcy. Jak byk, taurus... któremu świeci tylko jedna gwiazda, i wskazuje tylko czas, bez granic, zbudowany z miłości... dla nas. Za horyzont.
Tam gdzie droga, i to ta, co nie daje stęchłym zapachem... Prawdziwa, nie z "etykietą zastępczą", prawdziwa i ogromna, oddalona Droga Mleczna.
Raj. Zwariować idzie. Zwariować jest!!!! Lepiej już zwariować, niż szalonym i ślepym - być z wyboru!!!! Dzikim, jak koper i jak źrebak.
Przypomina mi się technika uczenia mojego ojca. Nie wiem czy tak uczył, przepytywał mnie tylko - czy moją siostrę a potem, długo długo - i brata. Bo moich braci bliźniaków - nie poznał... nie zaznał zbyt długo, tylko i aż, przez całą ciążę. A ja...
Technika pływania. Morze, polskie morze, woda 14-17 a może 20 stopni... mam 7-9 lat. Trzyma moje ręce, jestem na brzuchu w wodzie. jak deska, krzyczy. Usztywnij się - nawija, myśląc pewnie, że ja wiem o co chodzi, o co come-on.
I kolejny raz w życiu, szlag, idę na dno... ale takie bliskie. Tylko woda szczypie, bo słona. Nie wiem czy jeszcze moje łzy, nie dodają jej smaku. Myślę o wszystkich księżniczkach, co te łzy wylewały... ale ich musiało przede mną być.
A ślimaki na ręce, na fotkach w Przegorzałach. A moja spódniczka w kratę. A szalik - wiązany koledze Grześkowi w przedszkolu. A pierwszy papierosek, płonący stóg słomy. Nie siana. Słomy, jaka miała grzać truskawki na grządkach.
Kto to spisze??? Kto zapamięta. Kto wróci w tamte momenty i chwile. Kto ma to w oczach - te obrazy, wspomnienia, ludzi. Sytuacje, postęp. Wszystkie ryzyka, Rzeczy piękne i nowe, i straszne, i głupie... jak Orla perć - która mami i zachęca. Góry mówią że zawsze dasz radę, jak mój tata kiedyś powtarzał. Zawsze, a co... Kiedyś nie dałaś (jej)?
Ojciec "dobra rada". Nie zwyczajny.... psycholog "dobra rada". Też nie. Człowiek. Ja - jak ty i ja. Nie mechaniczna, nie sztuczna, a inteligencja....
Niemierzalna, i dobrze. Bajeczna i kolorowa, i ok.
Zdrowa, chichot tu - a chora. Uśmiechnięta, bo obudzona. Ale jak można nie budzić takiego dobra, jak się je ma w pobliżu...
Nie niszczyć, nie drzeć, budzić - nie burząc. Mieć, a nie posiadać. Pytać, a nie czekać na odpowiedź. Milczeć wewnątrz. Słodko patrzeć. Słodycz jeść. Łkać - jak obolała, jak wykorzystana. Jak tank.... Otrzepać się, wstać, i jechać dalej... Jak tank. Jak młodzi wilcy. Jak byk, taurus... któremu świeci tylko jedna gwiazda, i wskazuje tylko czas, bez granic, zbudowany z miłości... dla nas. Za horyzont.
Tam gdzie droga, i to ta, co nie daje stęchłym zapachem... Prawdziwa, nie z "etykietą zastępczą", prawdziwa i ogromna, oddalona Droga Mleczna.
Raj. Zwariować idzie. Zwariować jest!!!! Lepiej już zwariować, niż szalonym i ślepym - być z wyboru!!!! Dzikim, jak koper i jak źrebak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz