piątek, 5 marca 2021

Mam #serce

Mieć serce do pracy, działania...

Serce okazywać innym...

Mówić coś, robić prosto z serca...

Życzliwym i prawdziwym być...

Z sercem na dłoni...

Prócz tych związków wyrazowych i frazeologicznych jest jeszcze jedna prawda o działaniach w których motorem, napędem i niejako sprawcą jest nasze serce. To co wypełnia nasze wnętrze, stanowi o jakości każdej podejmowanej i realizowanej aktywności. Ten wewnętrzny ogień nasz, co pozwala nam płonąć lecz się nie spalać...

Jeżeli nasze działania tam się rodzą, ich napęd i energia właśnie wypływa z serca, jest to już w znacznej mierze gwarancja sukcesu lub też - prawdziwej wytrwałości. Jakości starań i ich rozległości, totalności, niezależności od wszelkich czynników zakłócających czy stawianych przez świat, innych ludzi - ograniczeń. Wszelkich "nie da się", nie - "to nie jest wykonalne", "to wydaje się być niemożliwe do zrealizowania...". Tak, komuś może i takie się wydaje.

O tym przekonać mogę się tylko ja sam, próbując... My swojego pomysłu i marzenia, tak łatwo, nie porzucimy - zbyt szybko, z obawą, lękiem czy przy najmniejszym zmęczeniu, zniechęceniu, niepowodzeniu danej realizacji. 

To nasza - wewnętrzna - gotowość przekraczania dobrostanu, poczucia bezpieczeństwa i podejmowania ryzyka - ona właśnie zasadza się w sercu...  



Bo nigdzie takich zachodów słońca i wschodów, jak na morzu...

Nasze serce i ten płomień podsycany wewnątrz pozwalają nam życie smakować, często i jednocześnie naginając rzeczywistość. Zbliżając się do tego, co wydaje się lub jest ryzykowne czy niebezpieczne. Co pokazuje, jakim człowiekiem jestem w głębi i tak naprawdę, co powoduje, że tak naprawdę mogę powiedzieć o sobie i innych: "sprawdzam..." . 

Bo przecież nie zaryzykuję niczego, bez opuszczenia mojej "strefy komfortu", mojej mielizny czy portu w jakim cumuję... Ale w porcie - tylko się stoi się pięknie i pięknie się wygląda. A na morzu i oceanie - się pływa. 

W życiu chodzi właśnie o to, by wyjść z portu, i po prostu - płynąć... By się kołysać, ciąć wodę, by zmierzać do celu lub choćby - iść przed siebie... 

Po stokroć, zawsze - właśnie o to chodzi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz