środa, 11 listopada 2020

Kochać mimo wszystko, lecz pamiętać

W czerwcu i maju, było trudniej... Było mniej optymistycznie. Może i niewiele się zmieniło z kontekstu, ale wczorajsze - niedzielne słowa o wybaczeniu, ruszyły moją twardą skibę. Przeorały, do uśmiechu, a wreszcie - nie - do łez. Nie do wyrzutów li tylko, a do konstruowania "pozytywnych odniesień". Nie do tego, co automatyczne, szybkie - często bezsensowne. Ale do podniesienia standardów i wymagań co do siebie: to nie jest łatwe, ale wiem, że od czasu - do czasu właśnie w nas, w każdym z nas i we mnie, przynosił dobry, słodki owoc, a nie cierpką malinę...


Stąd inne słowo, inny wydźwięk i zakończenie poprzedniego wpisu z optymizmem, wezwaniem do mojej niezwykle złożonej relacji z siostrą, po blisko 10 latach odrzucenia (z jej strony przecież) bliskich - córki, mnie, mojego męża i dzieci, kolejno innych osób. Znajomych. Członków dalszej rodziny. Jej uzależnienia - od czyjejś siły manipulacji. 
Uwikłania... bo jak to nazwać: przestrojenia mózgu na inną stronę, gorszą, pełną zła - na tych dziwnych innych "ludzi - nie ludzi". 
Na Mariusska... Mariusska znad morza.


Urszula, chcę żebyś i ty wiedziała o tym, że twoje kłopoty, ze zdrowiem, z szaleństwem w oczach, atakiem na mnie, wiele razy - nienawiścią, groźbami - które ty mienisz "swoją prawdą", są jakimś faktycznym kawałkiem twojego świata. 
Nie nazwę go chorym, bo każdy ma "do swego", prawo...
Ale też w swoim zagubieniu, smutku i złości, negacji i nienawiści - tworzy i buduje swój osobisty czas... 


  
Ale mimo wszystko, chcę byś wiedziała.
Próbowała zrozumieć i siebie, i mnie. 

Byś pamiętała. Wracała wspomnieniami do młodości. 

Do tych czasów gdy, było między nami dwiema i resztą twojej rzeczywistości prawdziwie!!! Gdzie Samarytaninem i obrońcą byłaś raz ty, a raz dla ciebie ja, lub szwagier czy nasz brat. Nasz, 
a nie tylko "twój" Ojciec.
Do czasu radości i otwartego serca - gdy nigdy dość, uśmiechu na twarzy - także!!!
O tym wszyskim przypomnij sobie i pamiętaj...! Gdy ja ci wybaczam, wybaczaj tak po prostu. To nie boli, a przeciwnie - daje ogromną siłę!!!

Nie musimy rzucić się sobie na szyję, fałszywie składać pocałunku na ustach... 



Nie musimy... Już nie...

Wystarczy dostrzec człowieka, dać sobie i jemu prawo do popełniania błędów. Nie tylko, widzieć w nim samo zło, szarość czy złą wolę. Ty chcesz mnie wciągnąć w swój odbiór rzeczywistości i interpretację świata oraz spojrzenie na ludzi. Ja - przeciwnie, widze co tylko chcę, czyste i samo ludzkie dobro, nadzieję, uśmiech i pootencjał...
  
Szarość, marność - obiekt oskarżeń, szkalowania, sporej krytyki - to nie moja domena. Jestem poza tym i ponad to, co upatrujesz w ludziach.

Moc daje nam przecież to, co dobre... I jeśli dobro pielęgnujemy w sobie, wykrzeszemy je - w wyniku trudnej pracy i wytworzymy dobrą relację, jesteśmy dobrzy i stajemy się dobrzy i my, i nasza praca, i rozmowa z nami. 
Wtedy wygramy batalię... 

I uwaga do innych, co w trudnej relacji zbyt długo żyją: kiedy tak, kiedy w ten sposób - popracujemy nas relacjami z innymi, nad ludzkimi relacjami, będzie nam się żyło - z czasem - dużo lżej i lepiej, pełniej, aktywniej, radośniej i bardziej komfortowo... 
Damy też oparcie innym, bo się tego po prostu nauczymy. Innym bliskim nam ludziom, przyjaciołom i rodzinie. Przekazujac innym czułe gesty, słowo budujące - dobry przykład, podając rękę, udzialając pomocy i wsparcia -  i dzieląc się dobrem i mądrością, stajemy się jakąś siła i żyjemy dla swoistego przekazu - zgodnie z zasadą i zaleceniem: "życie jest zadaniem i 'zadane' nam". 

Nauka. Życie w swej doskonałości. 
Prawdziwy dar... 
Rodzaj płomyka, światła i nadziei. 
Że można, że warto, że to jest "dobra droga". Jedyna godna naśladownia...

Nie robią nic z tematem, nie pracując nad nim, nie wkładając wysiłku - całe życie tylko stoimy w miejscu, zawadzając innym na drodze - jak kamienie. Jak ostre skały... Panieńskie. 
Jak jakiś głaz, zimny i omszały.
 
Prawda, siostra - pobudka!!! Taką cię chcę pamiętać, taką tylko znać. I w dobrym cię odnaleźć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz