I jak tu pracować, gdy myśl goni myśl a dzień noc dopada...
Ścigasz się z tematem, a tu jeszcze rzeźbisz kilka. I gdyby się z tego wszystkiego dało jeszcze żyć. Mieć satysfakcję, radość, godne pieniądze i wszystko, wszystko... i na raz.
Nie być ściganym, ani deptanym... za odmienne stany świadomości.
Masz trudnego dzieciaka, masz chłopca - i wiesz, że jego nie da się nie lubić. Ma coś w sobie takiego, że uruchamia człowieka, do złości i chęci zamordowania go i wypisania z grupy, z listy czy klasy... Do relegowania. Jednocześnie - i coś takiego, w spojrzeniu i narracji, że wkrada się w serce, i zostaje...
Jeśli mogę to zobrazować przenośnią "jest jak ptak, jedno skrzydło złamane, poraniony - ale szalony, łopoczący - zrywa się nagle, i wpada w sieci łowieckie". Ale jest też dziecinny, taki prosty w konstrukcji, naiwny, i taki dziwny w tych intencjach... jakby chciał zaistnieć, ale tylko z tym, co ma i jaki jest - "ciężkawo" mu to wychodzi.
I wiem znów to jedno.
Muszę wychować, jak własne. Bo inny człowiek (niż jego matka), wychowawca już go ma i tak jak umie i intuicja oraz wiedza podpowiada, wychowuje, często - jak własnego... Nic nowego, nic wielkiego. A jednak. Tylko bardziej trzeba ukształtować, bo robi się starszy, i ryzykuje coraz mocniej.
Czasem trzeba łamać opór. Co zrobić... Bez przesuwania granic i otwarcia się na takiego kogoś trudno jest. I nie ruszymy z miejsca.
Psycholodzy tak mówią, że "(...)nie możesz w pracy/terapii z człowiekiem opierać się na brakach, na tym czego nie masz, na deficytach. To donikąd nie prowadzi. Musisz to uwzględnić - planując. Inaczej - wyjdzie klapa. Szkoda zaczynać".
Możesz wykorzystać tylko to, co w człowieku jest, jaki jest, jak postępuje i co myśli, jak widzi świat... i zastanowić się - jak dobudować coś małego, lub całą resztę. Zawsze wyjdzie patchwork - chyba że dziecko to wchłonie, jak swoje. Z blizną... No i warunek, czy dom do tego dorasta, czy trzeba równolegle z nim pracować, by nie bojkotował lub walczył ze zmianą... nawet pozornie deklarując współpracę.
Przed nami - kolejny ciekawy w przeżycia rok. Zapowiada się jak zwykle - pracowicie. Ale czy ja to chcę zmienić, urlopować się i uniknąć tego. No właśnie... Czego tak naprawdę chcę?.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz