Wydaje nam się, że nasze życie jest tak skomponowane aby jedynie odnosić sukcesy, gromadzić dobra - na półkach stawiać tylko puchary, a ściany zdobić medalami i dyplomami... W życiu zaś obecne są te momenty, gdy grają nam hymn triumfalny, ale i te, gdy zwycięża ktoś inny.
Czy jesteśmy przygotowani na obie te ewentualności...
Bolączką naszych czasów jest chronienie przed doświadczeniami niosącymi trudności, frustracje, ból czy ryzyko utraty... snujemy wizje i plany ale przecież ich cząstka, jest skazana obiektywnie na niepowodzenie.
Ludzie rozwijają się i rosną, kwitną przy zwycięzcy. Wzrastają na jego tle - wydają się sobie lepsi, mocniejsi i potężni... potrafią czerpać z innych i karmić się cudzą wygraną. Symbolicznie i nie tylko. Trwanie przy zwycięzcy jest jednak ograniczone w czasie...
To symbioza o określonym czasie trwania.
Porażka lub ich seria - zmienia ten przywilej i początkowy zysk w uciążliwą obecność, a potem podpowiada tylko jeden scenariusz - ucieczkę, wycofanie się. Wytrwać przy przegranym lub towarzyszyć mu w niemocy czy życiowym kryzysie, w trudnych chwilach to zadanie dla naprawdę odważnych i wiernych.
My - za wszelką cenę walczymy o sukces. Ale finał może być różny...
Przecież łatwiej i przyjemniej jest wygrywać. Dzielić się sukcesem niż porażką...
Nie uczymy dzieci, że w ich ciągłym rozwoju, w życiu - spotka ich nie tylko pasmo sukcesów ale też trudności, kłopoty i przestoje, samotność, frustrujące momenty "ciemnych nocy Nikodema"... Czas załamania i brak wiary w siebie.
Momenty gdy zadajemy pytania - w pustkę, w niebyt. Wszystko może być dla nas osłabiające. Ale też możemy przekuć je w sukces. Zmianę rozwojową - szczególną sytuację mobilizującą do wysiłku....
Momenty utraty i samotności... To, że ludzie odchodzą - umierają i chorują, przenoszą się i wyprowadzają daleko, porzucają nas dla innych. Powinniśmy wiedzieć, że potrzebne są te wszystkie braki, deficyty i rozstania, bo uczą nas nie tylko adaptacji, zgody ale i prowokują do zmiany. Do poszukiwania... Do otwarcia się na nowe warunki.
Nawet wirusy i bakterie zmieniają się, mutują, by przetrwać lub by rozwijać się jeszcze silniej! A my???
Uczmy się, że w zmianie trzeba poszukać dobra. A z przegranej możemy wyciągać wnioski, bo w życiu doświadczymy i sukcesów, i porażek. Należy oswajać się i z jednymi, i z drugimi...
Uczmy się cieszyć ze szczęścia, odnoszonych sukcesów i osiągnięć innych ludzi. Nie tylko własnego - bo to zmienna passa, a umieć pogratulować, to wielka zaleta. Znika wtedy chorobliwa zazdrość. To bardziej przecież ludzkie i w dodatku przynosi dobro!
Uczmy się i zmieniajmy repertuar zachowań, pozwalajmy na przybliżenie się do nas większej grupie ludzi, oswajajmy rzeczywistość przystosowując się do niej a nie odnosząc wszystko "ksobnie", tylko do siebie...
Uczmy się siebie, nawzajem.
Wzrastamy bowiem przy innych.
Rozwijamy się bowiem poznając jeden, drugiego, będąc dla siebie pomocą i wsparciem...
Tego wszystkiego - w nowym roku bardzo i coraz mocniej wam wszystkim, życzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz